sobota, 1 lutego 2020

ZAWIESZENIE BLOGA

Z powodu braku czasu wszystkich członków bloga - zostaje on zawieszony aż do końca lutego.

Wciąż jednak można wysyłać opowiadania i karty postaci.

piątek, 31 stycznia 2020

Od Yvara "Ciocia Yuki ma wielkie kły" cz. 1

Czerwiec 2025
- Musimy tam iść? Ja nie chcę jeszcze zaczynać szkoły!
Yvar zerknął na siostrę. Wilczyca jęczała już od samego ranka, jednak mama była nieubłagana. Uważała, że polowania są absolutną podstawą dla każdego wilka, więc powinni zacząć naukę jak najwcześniej. Yvar utrzymywał, że nie miał zdania na ten temat, lecz gdzieś w środku iskrzyła się w nim ciekawość. W końcu z tego, co kojarzył będzie mógł walczyć z innymi zwierzętami, a to musiało być super.
Z rozmyślań wybudziło go delikatne szturchnięcie. Spojrzał na siostrę, która wlepiała w niego błagalne spojrzenie.
- Yv, pomóż mi!
- Z czym?
Samica wskazała oskarżycielsko łapą na mamę, a następnie miejsce, gdzie stało kilka innych szczeniaków.
- Powiedz, że jesteśmy zbyt mali czy coś.
Zawahał się.
- Gdybyśmy byli zbyt mali, nie moglibyśmy iść na zajęcia dodatkowe - powiedział powoli.
Yngvi nie wyglądała na zadowoloną z jego odpowiedzi. Napięła mięśnie i uniosła łapę, żeby uderzyć go w bark. Z łatwością ominął jej atak, na co ta parsknęła niezadowolona. Na pysk Yvara wstąpił mimowolny uśmiech. Potargał siostrę po głowie.
- Chociaż spróbujmy, co?
- Jeśli ci się nie spodoba, nie będziesz musiała więcej chodzić - wtrąciła mama.
Waderka od razu się ożywiła.
- Na normalne lekcje też? - spytała z nadzieją.
- Nie.
Uśmiech momentalnie zszedł z jej pyska. Yvar powstrzymał parsknięcie śmiechem i przyglądał się jak mama liże ją pocieszająco po głowie. Przez moment miał ochotę odepchnąć siostrę i również poprosić o jakieś pieszczoty. Całusy w głowę były bardzo fajne i nie mógł pozwolić, by tylko Vi ich doświadczyła. Podszedł bliżej i potarł łebkiem o łapę mamy. Wilczyca zrozumiała aluzję i z uśmiechem przejechała językiem między jego uszami.
- Idziemy? Chcę mieć to już za sobą! - zawołała nagle Yngvi. Pewnie była zazdrosna, że mama przeniosła swoją uwagę na niego. Szturchnęła samca i nie czekając na niego dłużej pobiegła w stronę jakiejś wilczycy i basiorka, którzy siedzieli w miejscu zbiórki.
Yvar przyglądał się temu z pewnym niepokojem. Dopiero teraz uświadomił sobie, że lekcje miały być wśród wielu innych wilków. Kiedy zauważył, że Vi zaczęła wesołą rozmowę z tamtym basiorkiem, coś ukłuło go w serce. Miał ochotę podejść i odciągnąć od niego bliźniaczkę. Nie powinna tracić czasu na jakichś nieznanych basiorów. Miała w końcu jego, Yvara. Nie musiała rozmawiać z nikim innym.
- No idź już.
Mama popchnęła go delikatnie w stronę tamtych. Obrócił się do niej i zadarł łeb, próbując spojrzeć w oczy samicy. Przez głowę przelatywało mu tyle myśli, serce ściskał niepokój, jednak nie mógł nic z tego zawrzeć w słowach. Nie potrafił.
- Będzie dobrze. Yngvi jest twoją siostrą i to, że znajdzie sobie innych kolegów tego nie zmieni. Płynie w was ta sama krew - powiedziała cicho. Kiedy wymawiała ostatnie zdanie, jej głos delikatnie zadrżał. W tej samej chwili na pysk mamy wkroczył delikatny uśmiech, który uspokoił Yvara. Musiało mu się jedynie wydawać.
Poza tym miała rację. Płynęła w nich ta sama krew. Byli bardzo blisko siebie i jakiś szczeniak o ładnym futerku tego nie zmieni. Już Yvar o to zadba.

<c.d.n.>

wtorek, 21 stycznia 2020

Od Naidy "Przestańcie się wreszcie kłócić!" cz. 4

Czerwiec 2025 r.
Naida wpatrywała się w oburzonego Glücka zastanawiając się, dlaczego on tak bardzo uwielbia ten swój patyk. Waderka przekrzywiła lekko głowę z niepewnym uśmiechem.
– Zresztą – Westchnęła. – Jeśli tak bardzo boisz się, że spalisz Sticky'ego, to może po prostu nie przynoś go na lekcje magii?
– Będę go zabierał tam, gdzie zechcę! – prychnął.
– Dlaczego? Bo boisz się go zostawić samego? – zapytał się Exan.
Naida spojrzała na niego z lekkim uśmiechem. Basiorek długo powstrzymywał się, aby nie komentować. Tak jak podejrzewała, Exan jednak nie wytrzymał siedzenia w ciszy. I dobrze, ponieważ z nim po swojej stronie ma szansę wygrać tę kłótnię.
– Nie boję się! Po prostu nie lubię, gdy nie mam go przy sobie... – zaczął się tłumaczyć.
– Zachowujesz się jak dzieciak! – zaśmiała się Naida.
– A ty jeszcze gorzej – odparł Exan.
– Ej! To nieprawda!
– Prawda – odezwał się Glück. – Nie starasz się nawet zrozumieć mojej przyjaźni ze Stickym!
– Bo tego nie da się zrozumieć!
– Wszystko da się jakoś zrozumieć – rzuciła Elanor.
– A ty się nie wtrącaj! – warknęła do niej waderka.
– Bo co? Skoro Exan mógł dołączyć do tej kłótni, to ja też mogę.
– To nie jest kłótnia tylko rozmowa – poinformował Glück.
– Rozmowa zazwyczaj tak nie wygląda – Elanor westchnęła cicho. – Morti, Theo, idziemy stąd? Lekcja już się zaczęła, więc lepiej chodźmy trochę poćwiczyć.
– Jasne – mruknął niepewnie Morti.
– Niech będzie! – zawołał z ulgą Theo.
Naida wbiła mordercze spojrzenie w Elanor. Nie miała prawa zabierać jej Mortiego.
– W takim razie, ja idę z wami! – oznajmiła.
– Ale ja jeszcze nie skończyłem! – zaprotestował Glück.
– Ja też nie. Możemy wrócić do tego później. Na razie idę z nimi!
– Dobra, jak chcesz! – rzucił Glück i odszedł razem ze Stickym.
– Nie sądziłem, że zrezygnujesz z tej... Rozmowy dla Mortiego – zaśmiał się Exan.
– Możesz być cicho? Irytujesz mnie – Naida spojrzała na niego niezadowolona.
– Ty mnie też i jakoś ci tego nie wypominam.
Wpatrywali się w siebie ze złością. Theo wskoczył pomiędzy nich z wymuszonym uśmiechem i spojrzał na wszystkich niepewnie.
– Słuchajcie, a może się rozdzielimy? Będzie nam wygodniej, gdy będziemy ćwiczyli osobno. Przynajmniej już nikt nikogo nie spali...
– Jestem za! – zawołali jednocześnie Exan i Morti.
– Niech będzie – odparła Elanor.
Naida wahała się przez chwilę, ale ostatecznie pokiwała głową zgadzając się na ten pomysł. Plus był taki, że Elanor nie będzie mogła być obok Mortiego. Minusem było jednak to, że ona także będzie musiała zrezygnować z jego towarzystwa. Szczeniaki rozeszły się po cichu.
Naida postanowiła usiąść tuż przy wodzie. Może nie umiała jeszcze tworzyć wielkich fal mogących porwać Elanor daleko stąd, ale nauczyła się już oddychać pod wodą. Odkryła tę umiejętność przypadkiem, kiedy to będąc jeszcze małym szczeniaczkiem wpadła do rzeki.
– Czas na nauczenie się czegoś nowego – mruknęła sama do siebie i wbiła wzrok w wodę.
Skupiła się na uformowaniu choćby małego wiru. Niestety jedyne co udało jej się wywołać, to ból oczu. Kiedy się tak skupiała, często zapominała o mruganiu.
– Głupia moc, która nie działa!
– Hej, spokojnie. Nie krzycz tyle – rozległ się czyjś głos za jej plecami.
Naida podskoczyła wystraszona. Tuż za nią stał Exan. Basiorek wpatrywał się w nią śmiejąc się cicho. Waderka wyprostowała się i z udawanym spokojem usiadła na gorącym piasku.
– Myślałam, że mieliśmy trenować swoje moce osobno – odparła.
– Bo mieliśmy, ale ja jeszcze nie rozgryzłem mojej.
– Więc dlaczego do mnie przyszedłeś?
– Nie do ciebie, tylko do wody. Jeszcze nie próbowałem z nią nic zrobić...
– Więc spróbuj – rzuciła.
Basiorek spojrzał na nią niepewnie po czym usiadł w chłodnej wodzie i zaczął się w nią wpatrywać. Naida obserwowała go rozbawiona. W pewnym momencie nie wytrzymała i parsknęła śmiechem.
– Mógłbym wiedzieć, co cię tak śmieszy? – zapytał ze złością.
– Twoja mina! – zaśmiała się.
– A co z nią nie tak?
– Wyglądasz jakbyś chciał ją zabić!
– Co? Wcale nie!
– Założymy się?
– Nie! – odparł Exan. – A czy ty przypadkiem nie powinnaś ćwiczyć swoich umiejętności?
– Przecież ćwiczę – mruknęła cicho i skupiła się na stworzeniu jakiejś fali, która mogłaby trochę podtopić Exana.
– A ty wyglądasz jakbyś zjadła jakąś nieświeżą rybę – zażartował basiorek i skierował swoje mordercze spojrzenie w wodę.


<C.D.N.>



Uwagi: brak.


piątek, 17 stycznia 2020

Od Exana "Przestańcie się wreszcie kłócić!" cz. 3 (cd. Naida)

Czerwiec 2025 r.
Exan ze złością wpatrywał się w Naidę, która z zadowoleniem oglądała reakcje reszty szczeniaków. Przez jakiś czas panowała cisza, którą jako pierwszy postanowił przerwać Morti.
– Naprawdę? – zapytał z niedowierzaniem.
– Nie, nie naprawdę – odpowiedział szybko basior. – Naida kłamie!
– Wcale nie! Widziałam jak na nią patrzyłeś!
– Chyba coś ci się przewidziało ­– prychnął z irytacją. – Zresztą, Elanor nie jest w moim typie!
– Jesteś pewien?
– Tak!
– A ty nie jesteś w moim typie – dodała lekko zirytowana Elanor.
– Może i lepiej – odpowiedział wzruszając ramionami.
– Chyba ci wierzę... – odparł Morti.
– Exan i Elanor? Fuj! Mam nadzieję, że Naida faktycznie kłamie – mruknął cicho Theo.
– Ja wcale nie... – zawahała się przez chwilę. – No dobra, może mi się przewidziało. Ale przecież każdy ma prawo się pomylić, prawda?
– Oczywiście! – zgodził się Theo.
Exan miał szczęście, że reszta nie wierzyła tak łatwo we wszystko, co mówiła Naida. Przynajmniej nie musiał się tak bardzo przed nimi tłumaczyć. Wystarczyło zwyczajne zaprzeczenie. Siedzieli przez chwilę w ciszy. Basiorek czuł, że coś jest nie tak. Przecież to praktycznie niemożliwe, aby ich grupka z własnej woli siedziała cicho. Powoli rozejrzał się po szczeniakach. Jego wzrok zatrzymał się na Theo, który z uwagą przyglądał się Naidzie. Exan uśmiechnął się lekko. Nie byli nawet dorośli, a już mieli problemy miłosne. Jeden z jego braci nawet nie zdawał sobie z tego sprawy. Na szczęście on się w nikim nie podkochiwał i z tego co się orientował, nikt nie był zakochany w nim. Nie musiał się martwić tym, czy się komuś podoba czy nie. Z miłością są same problemy.
– Naida... – odezwał się niepewnie Theo. – A jaki jest twój typ chłopaka?
– Mój? – zdziwiła się waderka. – Chyba... Taki miły i przyjacielski.
– Ja jestem miły i przyjacielski – odezwał się z uśmiechem Theo.
– Ale niewystarczająco – odparła.
– A jaki jest twój typ, Theo? – zapytał zaciekawiony Morti.
Basiorek zawahał się. Wyglądał na lekko zestresowanego. Z zakłopotaniem wbił wzrok w swoje łapy.
– Nie musicie wiedzieć...
– Zakochałeś się w kimś? Kim ona jest? – zawołała rozemocjonowana Naida.
– No tak jakby... – wymamrotał Theo.
– Powiedz, kim ona jest! – zachęcał Morti.
– Ona ma ciemne futerko z jasnymi plamkami i... I ślicznie się uśmiecha.
– Ciekawe kto to! – pisnęła zachwycona Naida.
– Tak, ciekawe... – zaśmiał się Exan.
Bawiły go te ich podchody. Żadne z nich nie było na tyle odważne, aby wyznać drugiemu co do niego czuje. Rozgryzł już ich wszystkich. Jedyną zagadką z tej czwórki był Morti. Wydawał się nie być w nikim zakochany, ale z drugiej strony może po prostu dobrze to ukrywał. Na razie mógł tylko zgadywać. Gdyby miał obstawiać jak to wszystko się skończy, mógłby śmiało powiedzieć, że pojedynek o basiorka wygra Elanor. Wiedział, że ona tak łatwo nie odpuści. Chociaż gdy tak patrzył na te dwie waderki, wolałby jednak, aby walkę o serce jego brata wygrał ktoś trzeci. Z rozmyślań wyrwał go krzyk Naidy.
– Nie możesz po mnie papugować! – zawołała z oburzeniem wpatrując się w Elanor.
Exan ze zdziwieniem stwierdził, iż zamyślił się tak bardzo, że aż przegapił początek kolejnej kłótni.
– Nie papuguję, po prostu mówię, że mili i przyjaźni chłopcy są w moim typie.
– Ale ja powiedziałam to pierwsza!
– I co z tego? Przecież parę osób może mieć ten sam gust.
– Ale nie my!
– Dobra, spokojnie – przerwał im Exan. – Takie kłótnie do niczego nie prowadzą.
Waderki zamilkły na chwilę wpatrując się w basiorka. Naida miała już jakoś to skomentować, ale na szczęście przeszkodził jej w tym Morti.
– A ty, Exan? Jaki jest twój ideał dziewczyny?
– Mój ideał dziewczyny? – powtórzył niepewnie. – Nie wiem... Nie zastanawiałem się nigdy nad tym.
– Co? Dlaczego nie? – zdziwił się Theo.
– To raczej nic dziwnego – stwierdziła Elanor.
– Właśnie! Po prostu nie jestem jeszcze zainteresowany szukaniem sobie kogoś.
– Jak nie możesz sobie znaleźć dziewczyny, mogę ci ją poszukać za ciebie! – zawołała Naida.
– Jeszcze czego! Nie ma mowy!
Ta rozmowa zaczęła go już powoli męczyć. Chciał już ją zakończyć, ale nie miał pomysłu w jaki sposób mógłby to zrobić. Na ratunek przyszedł mu nauczyciel, który zaczął zwoływać wszystkie szczeniaki na lekcję.
– Musimy iść – oznajmił reszcie Exan i ruszył w stronę nauczyciela.
Usiadł wygodnie na piasku i odetchnął z ulgą. Może na lekcji magii o nic się nie pokłócą? Od kiedy Elanor i Naida zaczęły ze sobą konkurować, jest jeszcze głośniej niż wcześniej. Exan miał nadzieję, że chociaż teraz dadzą mu spokój, jednak już po chwili obok niego znalazł się Morti. Oczywiście basiorek nie był sam, a na dodatek do już i tak irytującej grupki dołączył miłośnik patyków.
– Rany, mam nadzieję, że tym razem nie spalę Sticky'ego! – jęknął na dzień dobry.
– A ostatnio go spaliłeś? – zainteresował się Theo.
– No... było blisko... – przyznał zawstydzony.
– Dobrze, że udało ci się go uratować! – zawołał Morti.
Exan udawał, że ich nie słyszy. Wiedział, że w każdej chwili może tam wybuchnąć kolejna wojna. Z całej siły powstrzymywał się, aby nie komentować całej sytuacji. Jednak nawet bez komentarza z jego strony, dało się wywołać kolejną kłótnię. A wszystko dzięki tej wiecznie rozczochranej waderce.
– Dajcie spokój, to zwykły patyk! Niepotrzebnie się martwisz, Glück. Jeśli kiedyś go zniszczysz, zawsze możesz sobie znaleźć nowego! – zaśmiała się Naida.
Glück spojrzał na nią ze złością. Exan i Elanor jęknęli jednocześnie wiedząc, co się zaraz wydarzy. Z kolei Morti i Theo siedzieli i ze zdziwieniem przypatrywali się dwójce szczeniaków. Lekcja ledwo się zaczęła, a oni już znaleźli sobie nowy temat do kłótni. Zapowiadała się długa i męcząca lekcja magii.

<Naida?>

Uwagi: brak.

wtorek, 14 stycznia 2020

Od Naidy "Kokosowe grzechotki" cz. 4 (cd. Eterna)

Marzec 2025 r.
– Jakich kamieni szukamy? – zapytała Naida.
Morti zastanawiał się chwilę. Stali na brzegu wody. Naida wpatrywała się w niewielkie fale.
– Może tych brązowych?
– Wolę te złote, wyglądają jak małe słoneczka! – uśmiechnęła się głupio.
– To pozbieramy te i te. Już widzę brązowe! – zawołał ruszył biegiem w ich stronę.
Naida pobiegła tuż za nim. Chciała dopaść do nich pierwsza.
– Założę się, że znajdę ich więcej niż ty!
Wyprzedziła go i skoczyła na bursztyny. Zadowolona odwróciła się w stronę basiorka.
– Ej! To było moje! – zaprotestował Morti.
– Ale ja byłam pierwsza!
– Nieprawda! Ja je pierwszy zobaczyłem!
– Tak, tylko że ja pierwsza ich dotknęłam!
– Liczy się zobaczenie! Ty idź sobie szukać tych białych kulek.
Morti spojrzał w stronę wody. Naida podążyła za jego spojrzeniem.
– Dlaczego to ja mam ich szukać? Łatwiej znaleźć te złote...
– Bo ty umiesz dobrze pływać, a to też kamienie. I są ładne i błyszczące – wymieniał Morti.
– Po prostu boisz się wody! – prychnęła Naida.
Nie chciała się przyznać, że nie pamięta gdzie znaleźć perły. Wiedziała tylko, że znajdują się gdzieś w wodzie.
– Wcale nie! – zaprotestował.
– To wejdź do wody i postaraj się nie utopić! – zaśmiała się Naida.
Morti nic na to nie odpowiedział. Odwrócił się do niej tyłem i odszedł obrażony. Waderka patrzyła na niego ze zdziwieniem. Nie była pewna co powinna teraz zrobić.
– Obraziłeś się? Wybacz mi!
Basiorek nadal się nie zatrzymywał.
– Nie odchodź! Nie zostawiaj mnie samej!
Spanikowana pobiegła za nim. Morti zaczął rozglądać się za bursztynami. Starał się nie patrzeć na Naidę. Waderka była już coraz bliżej płaczu. Stanęła tuż przed basiorkiem.
– Nie ignoruj mnie, słyszysz? – zawahała się chwilę. – Przepraszam...
– Nie lubię cię już – powiedział i odszedł w innym kierunku.
Naida już nie wytrzymała. Zaczęła cicho szlochać. Nie miała zamiaru go urazić. Chciała jakoś cofnąć to co powiedziała, jednak nie potrafiła.
– Nie to nie! Mam to gdzieś! Idę... Idę szukać tych kulek!
Spojrzała na Mortiego. Wydawało jej się, że w jego wyrazie twarzy coś się zmieniło. Może jednak ją lubił? Naida potrząsnęła głową z rezygnacją i weszła powoli do wody. Nadal nie miała pojęcia jak znaleźć kulki.
– Gdzie one mogą być? Chyba są... Zakopane?
Spojrzała na Mortiego z nadzieją, że może jednak jej pomoże. Basior tylko opuścił głowę niżej, prawie zanurzając nos w gorącym piasku. Naida ciągle płacząc zaczęła szukać kulek. Zanurzyła się pod wodę i zaczęła kopać w piasku. Po chwili wynurzyła się ze złością.
– Nie lubię kopać w wodzie! Moje dołki ciągle znikają!
Czekała przez chwilę na jakąś reakcję ze strony Mortiego. Nie doczekała się. Basiorek podniósł jeden kamyczek i odłożył go obok większego kamienia. Naida z rezygnacją zanurzyła się z powrotem pod wodę. Tym razem kopała znacznie szybciej. Była zła i smutna. W pewnym momencie zauważyła muszelkę leżącą na dnie. Nie była pewna, czy się na coś przyda. Patrzyła na nią przez chwilę, po czym podeszła bliżej brzegu.
– Znalazłam muszelkę! – zawołała do Mortiego.
Basiorek nadal udawał, że jej nie słyszy. Naida opuściła ze smutkiem głowę. Znowu chciało jej się płakać.
– Nadal mnie nie lubisz? Przeprosiłam! – zawołała z rozpaczą.
Morti w tym czasie odłożył obok kamienia kolejny brązowy kamyczek. Łącznie miał już dwa bursztyny. W tym czasie Naida nie znalazła ani jednej perły. Waderka zaczęła ponownie szlochać.
– Nie lubisz mnie już! – zawyła i z wściekłością kopnęła w wodę. – I nie potrafię nawet znaleźć kulek!
Naida spojrzała ze smutkiem na Mortiego. Basiorek opuścił uszy. Waderka nie była pewna, czy to z poczucia winy, czy może z jakiegoś innego powodu. W tym momencie Naida zauważyła, że ktoś się jej przygląda. Niestety była to Elanor. Waderce od razu zrobiło się głupio. Starała się przestać płakać, ale jej to nie wychodziło.
– Dlaczego nic nie mówisz? Przecież możesz coś powiedzieć... – zwróciła się ponownie do Mortiego.
Basior nadal ją ignorował i po prostu dalej szukał bursztynów. Naida wolała tego nie robić, ale wyszła z wody i podeszła do Elanor. Ciągle płacząc spojrzała na waderkę.
– Elanor, gdzie można znaleźć kulki?
– Na drzewach! – odpowiedziała od razu.
Naida wahała się przez chwilę, ale uprzejmy uśmiech waderki ją przekonał. Pobiegła w stronę drzew. Patrzyła na nie uważnie. Wiedziała, że kulki są małe i trudno je zauważyć z większej odległości. Wszystko wydawało się lekko niewyraźne. Prawdopodobnie przez łzy, które uparcie nie chciały zniknąć. Waderka pociągnęła głośno nosem i odwróciła się ponownie w stronę Elanor.
– Gdzie? Nie widzę!
– Tam! – zawołała wskazując na wysokie i dziwne drzewo bez gałęzi.
Naida podeszła do palmy i starała się dostrzec na niej małe, błyszczące kulki.
– Nie widzę! – zawołała.
Przez chwilę męczyła się aby wejść na drzewo, jednak zrezygnowała po paru nieudanych próbach.
– Nie dam rady ich znaleźć... – Zaszlochała. – A chciałam to zrobić dla Mortiego...
– Jak wejdziesz, to znajdziesz! – odpowiedziała jej Elanor rozglądając się na boki.
Naida zawahała się. Waderka zachowywała się jakoś inaczej. Zwykle nie była taka pomocna i miła. I za czym ona się tak rozgląda?
– Jesteś pewna?
– Tak – odpowiedziała krótko i uśmiechnęła się przyjaźnie.

<Eterna?>

Uwagi: Przecinki.