piątek, 8 listopada 2019

Od Theodore'a "Jesteś ładna jak kokos" cz. 1

Marzec 2025
Naida zmarszczyła nosek. Wyglądała przy tym tak ładnie, że nie potrafiłem oderwać od niej wzroku. Próbowałem skupić się na słowach nauczyciela, jednak moje spojrzenie ciągle przyciągała czarno-biała wilczyca. Wyjątkowo silny tego dnia wiatr jeszcze bardziej plątał jej sierść. Przez głowę przeszła mi myśl, by podejść i delikatnie przeczesać jej futro pazurkami. Zadrżałem i zerknąłem na swoje łapy. Tonęły w złocistym piasku, więc pewnie gdybym to zrobił, całe jej ciało pokryte byłoby nim pokryte. Niemniej wizja ta była bardzo kusząca. Tylko jak by na to zareagowała?
Westchnąłem cicho i ponownie spróbowałem skupić się na słowach Hitama. Mówił coś o jakimś dziwnym znalezisku na plaży. Totalny bezsens.
Mój wzrok ponownie wrócił do Naidy. Szum fal rozbijających się o brzeg zagłuszał słowa nauczyciela. Chłodny wiatr muskał moje ciało i rozwiewał sierść.
- Dobierzcie się w pary - Z transu wyrwały mnie słowa Alfy.
Wilczyca od razu wstała. Wystarczył jeden sus i już była tuż obok mnie. Moje serce chyba zgubiło kilka uderzeń, jednak nie dałem tego po sobie poznać. A przynajmniej na to liczyłem. Wyszczerzyłem ząbki w uśmiechu. Po głowie tłukła się myśl, że przyszła tutaj, do mnie.
- Naida... - zacząłem, jednak waderka była ode mnie szybsza.
- Ja będę z Mortim! - zawołała, a ze mnie uleciało całe powietrze.
Spojrzałem na brata. Uśmiechał się. Błagam, powiedz, że chcesz pracować z kimś innym. Z Exanem na przykład. Proszę cię, Morti. 
- No w porządku.
Dopiero po tych słowach Naida zwróciła na mnie uwagę.
- Coś chciałeś, Theo?
Pokręciłem głową.
- Nie, już nic - mruknąłem. W razie gdyby miała zacząć się o mnie martwić (w co delikatnie wątpiłem...), uśmiechnąłem się wesoło. Chyba wyszło całkiem zgrabnie.
Morti posłał mi spojrzenie spod zmarszczonych brwi. Wzruszyłem ramionami i rozejrzałem się po okolicy. Prawie wszyscy siedzieli już w swoich małych grupkach. W końcu zauważyłem, że Ruby również nie miała jeszcze partnera.
- Do później - powiedziałem do tamtych i pewnym krokiem podszedłem do wilczycy. - Hej, Ruby.
Poderwała łeb tak gwałtownie, że jej długie włosy zaplątały się o pysk. Parsknęła i odgarnęła je łapką.
- Co chcesz? - spytała, kiedy doprowadziła je do czegoś, co choć trochę przypominało porządek.
- Będziemy parą?
Uniosła brwi i zmierzyła mnie krytycznym spojrzeniem.
- Nie wydaje mi się, żebyś był w moim typie.
Spojrzałem na nią zaskoczony. Dopiero po chwili dotarło do mnie, o co jej chodziło. Zaśmiałem się niepewnie.
- Miałem na myśli tylko na czas zajęć...
Ruby rozejrzała się po pozostałych wilkach. Dosłownie wszyscy zdążyli się już podobierać. Nie miała wyboru. Musiała się zgodzić. Kiedy to sobie uświadomiła, westchnęła i wskazała mi ruchem łapy, żebym usiadł obok, co posłusznie zrobiłem.
Przez kilka chwil siedzieliśmy w ciszy, co trochę mi przeszkadzało. Szukałem jakiegoś dobrego tematu, na który moglibyśmy porozmawiać. Nic jednak nie przychodziło mi do głowy.
Zerknąłem w stronę Hitama, który z jakiegoś powodu krążył między grupami. Nie wiedziałem, jaki miał być w tym cel, ale nie zamierzałem tego komentować. Grzecznie siedziałem do chwili, gdy nauczyciel podszedł do mnie i Ruby.
- Jaki macie pomysł? - spytał.
Zmarszczyłem brwi.
- Pomysł na co?
- Na rozwiązanie problemu - odparł Alfa. Jego słowa powiedziały mi wielkie nic.
- Problemu...?
Ruby głośno prychnęła.
- Znaleźliśmy na plaży dziwny wisior, który zdaje się emanować magiczną aurą - powiedziała, kiedy na nią spojrzałem.
Rozejrzałem się zaciekawiony po plaży. Naprawdę kryły się tutaj takie skarby? Szukałem wzrokiem jakiegoś dołu czy... Czegoś nienaturalnego. Nic jednak nie znalazłem.
- I gdzie on jest?
Samica zaśmiała się.
- To tylko zadanie - wyjaśniła.
Mina momentalnie mi zrzedła.
- Czyli nie ma żadnego skarbu?
Hitam westchnął ze zrezygnowaniem.
- Zapytam was jeszcze raz pod koniec lekcji. Lepiej porządnie zastanówcie się nad odpowiedzią - poradził i przeszedł do następnej grupy.
Skierowałem oskarżycielskie spojrzenie na Ruby.
- Czemu mi nie powiedziałaś, że mamy jakieś zadanie?
- Bo nie pytałeś - powiedziała i ziewnęła głośno.
- Masz jakiś pomysł?
Zamiast odpowiedzieć, wilczyca położyła się na boku i wystawiła pysk w stronę kryjącego się za chmurami słońca. Przymknęła oczy, jawnie mnie ignorując. Parsknąłem i podpełzłem w jej stronę, delikatnie szczypiąc ją w jedną z łap. Pisnęła głośno.
- Przestań! Co ty robisz?
- Udaję kraba - odparłem.
Przyjrzała mi się spod zmrużonych powiek.
- To sobie udawaj.
- Chętnie - Ponownie ją uszczypnąłem.
Zerwała się na równe łapy i posłała mi groźne spojrzenie.
- Skoro się rozbudziłaś, pomożesz mi z tym zadaniem? - poprosiłem.
- Nie. Sam je zrób.
- Ale... - zacząłem, jednak samica przerwała mi krótkim warknięciem. Podkuliłem ogonek i odszedłem na kilka kroków w bok. Ruby ponownie położyła się na piasku. Tym razem jej nie ugryzłem.
Magiczny wisior na plaży... Mama wspominała kiedyś o przedmiotach, które można było znaleźć w wielu miejscach, bo... Bo tak. Zawsze chciałem taki znaleźć. Z pewnością byłby przydatny! Może mógłby pomóc w polowaniu na ptaki, które czasem latały nad nami? Mama by się ucieszyła.
W mojej głowie pojawił się pomysł, by wziąć ten cały wisior i jej podarować. Zamerdałem ogonkiem, wyobrażając sobie, że przytuliłaby mnie w nagrodę. Mimo wszystko nie robiła tego zbyt często, a bardzo to lubiłem...
Kiedy Hitam wrócił, przedstawiłem mu moją propozycję. Nie wyglądał na zadowolonego. Może był zazdrosny, że zaproponowałem danie go mamie, a nie jemu?
- A co jeśli byłby przeklęty?
Przekrzywiłem główkę.
- To nie byłoby fajnie. No ale skąd miałbym wiedzieć?
Nauczyciel spojrzał na mnie wyczekująco. Chyba oczekiwał ode mnie, że jednak będę wiedział. Zerknąłem na Ruby, licząc na jakąś pomoc, ale ona naprawdę zasnęła.
- Może... Zakopałbym go w piachu i zapomniał o jego istnieniu? - zaproponowałem.
- Nie musi być zły.
- Ale przecież sam pan powiedział, że...
- Theo - przerwał mi w połowie zdania. Nie było to zbyt miłe - Zastanów się. To nie jest trudne.
Chciałem wołać o pomoc, jednak wtedy zdałem sobie sprawę, że wszyscy już poszli. Zostałem tylko ja, Hitam i Ruby. Z tym, że Ruby spała, więc... Byłem zdany tylko na siebie.
Westchnąłem przeciągle. 

<c.d.n.>

czwartek, 7 listopada 2019

Od Crane'a „Zostali sami” cz. 3 (cd. Morgan)

Styczeń 2025
Wiedziałem, że Lind nie chciała mnie nawet oglądać. Pewnie gdyby nie obecność Morgana, wadera nie potraktowałaby mnie tak łagodnie. Widziałem w jej oczach gotującą się nienawiść. Nadal miała do mnie słuszne pretensje i żal. Nie planowała mi wybaczyć, ani tym bardziej zapomnieć o tym, czym wobec niej zawiniłem.
Ta świadomość sprawiała mi ból. Naprawdę chciałbym naprawić swój błąd. Utwierdzam się w przekonaniu, że Lind również nie zasługiwała na to, by zostać tak potraktowana przeze mnie. Ona też mogłaby należeć do tego samego typu wilków, co Edel; tych, którzy dbają o coś więcej, niż własne interesy. Dopiero dzisiaj to dostrzegłem.
Sytuacja brzmiała tak absurdalnie. Morgan zaginął; to nie było wcale sprawą Lind. Odnalezienie i zaopiekowanie się szczenięciem nie należało to do jej obowiązków. Co więcej, mowa była o potomku kogoś, kogo ta wadera uznaje obecnie za, być może, najgorszego wroga. Wiele wilków z mojej watahy podeszłoby do sprawy zupełnie odwrotnie; mogliby nawet wykorzystać taką okazję do zemsty na mnie. Lind jednak... zachowała się prawie jakby Morgan był jej własnym szczenięciem.
Spojrzałem na śpiącego malca. Zrozumiałem, że gdyby coś mu się dzisiaj stało, nie zniósłbym tego. Morgan to ostatni ślad po Edel, jaki pozostał na tym świecie. Niewykluczone, że Lind uratowała mu dziś życie. Chciałbym móc jej jakoś się odwdzięczyć, ale wiem, że ona na to nie pozwoli. Nie pozwoli się nawet do siebie zbliżyć. Jeśli dzień, w którym Lind będzie w stanie mi wybaczyć, ma w ogóle nadejść, kiedy to nastąpi? Będzie to w ogóle za mojego życia? Oddałem jej Medalion Nieśmiertelności, więc... nie mam żadnej gwarancji. Nie wiem już, ile zostało mi czasu.
Położyłem głowę na piasku, ciaśniej otaczając Morgana własnym ciałem. Jak każdego dnia od chwili śmierci Edel, moje oczy powędrowały w miejsce, gdzie powinna teraz leżeć; po prawej stronie, przylegająca do mojego ciała. Minęło już tyle czasu, a ja dalej czułem, że jej nieobecność jest odstępstwem od normy; od tego, jak powinno być.
Zanim poznałem Edel, nawet nie wiedziałem, że nie byłem szczęśliwy. Dopiero prawdziwa więź z partnerką była kluczem do tego stanu. A teraz? Jak można określić to, jak czuję się teraz? Chyba jedynym odpowiednim słowem jest „samotny”.
Mam przy sobie Morgana, ale czuję się samotny. Jak wiele paradoksów może jeszcze sprowadzić los? Ile jeszcze razy będę świadkiem sytuacji, które nie mają żadnego sensu? Parę lat temu myślałem, że rozgryzłem ten świat. Myślałem, że znam już wszystkie zasady nim rządzące.
Myślałem, że znam swoje cele i te nigdy się nie zmienią. Dbałem o siebie, a potem zdecydowałem, że zajmę się kimś jeszcze. Edel była wszystkim, czego potrzebowałem w życiu, a teraz jej nie ma. Nie ma. Nie ma jej i już nie wróci. Nie mogę nic na to poradzić. Nie mam środków, ani przyzwolenia E na podjęcia jakichkolwiek kroków. Już raz chciałem porzucić szacunek do decyzji mojej partnerki; chciałem założyć jej ten Medalion. Nic to nic to nie dało.
Śpij dobrze, Morgan. Oby jutrzejszy dzień był łaskawy dla nas obu.

<Morgan?>

Uwagi: brak.

środa, 6 listopada 2019

PODSUMOWANIE PAŹDZIERNIKA

(Wow, kolejne podsumowanie w terminie.)
40 postów w październiku! Nieźle sobie radzimy, gurlz (i jeden boi)!
Jak na skład zaledwie 7-osobowy radzimy sobie wyjątkowo przyzwoicie. W środku nadal wierzę, że nie rozkręciliście się do końca i stać nas wszystkich na więcej. :)
Do naszego celu na ten rok brakuje jeszcze 123 postów, czyli około 73 na grudzień i około 50 na resztę listopada. Sądzę, że jest to wykonalne, ale musimy się nieźle przyłożyć. Pamiętajcie, że wciąż możecie zapraszać do ekipy znajomych, którzy mogliby nam pomóc w osiągnięciu tego progu. Im nas więcej tym łatwiej to powinno iść (pozdrowienia dla Naidy i Glucka, którzy wkręcili się i tym oto dość łatwym sposobem wbili się już w top 3 oraz top 10 najaktywniejszych postaci).
Tak jak wspominałam - moim małym wyzwaniem będzie utrzymanie poziomu 1/3 opowiadań w stosunku do Waszych (czyli jeśli napiszecie 30 op., ja będę zobowiązana do napisania 10), a ponadto chcę się pościgać z Lindorem oraz jednocześnie wyrobić ustanowioną przez Was karę w postaci 12 op.
Jeszcze nie jestem pewna, jak to wyjdzie, z dość oczywistego względu - szkoły. Dam jednak z siebie wszystko, aby wyszło to możliwie jak najlepiej i liczę, że z Waszej strony spotkam się z tym samym. :)

Jeszcze raz życzę powodzenia i dużej ilości weny!
Administratorka bloga
Navri/Kai/Dante/Joel/Hitam/Mortimer/Eterna/Ismanise/Sinope/Gwidon/Erastus

WCK
Crane: 7+3 = 10
Hitam: 0+0 = 0
---------------------------------------------
Lind: 20+10 = 30 <--- Beta
Eterna Alvarelle Venris: 3+2 = 5
Naida: 4
Torance: 2+2 = 4 <--- Gamma + mąż i dzieci
Edel: 3+1 = 4 
Ismanise: 0+3 = 3
Asgrim: 2+1 = 3 
Magnus Arvid Eriksen: 2+1 = 3 <--- Delta
Mortimer Treunis: 2+1 = 3
Gluck: 2
Sinope: 0+2 = 2
Sileenthar: 1
Joel Treunis: 1+0 = 1
Cess: 1+0 = 1
Leah: 0+1 = 1
Navri: 0+1 = 1
Dante: 0+1 = 1
Morgan: 0+1 = 1
Alexander: 0+0 = 0
Exan Treunis: 0+0 = 0
Theodore Treunis: 0+0 = 0
Kai: 0+0 = 0
Trevenic Treunis: 0+0 = 0
Gwidon Treunis: 0+0 = 0
Erastus Treunis: 0+0 = 0
Yvar: 0
Yngvi: 0
Za zostanie Betą dostaje się 15 SG i 40 pkt., Gammą 10 SG i 30 pkt., a Deltą 5 SG i 20 pkt.
---------------------------------------------
OKRES PRÓBNY
Eterna Alvarelle Venris (próbny od 20.04): 8/16 (maksymalnie do końca miesiąca do napisania 3 op. Jeśli się nie wyrobisz z co najmniej połową – nad Twoim losem zastanowi się wataha poważnie uwzględniając wyrzucenie.)
Mortimer Treunis (próbny od 20.06): 3/14 (maksymalnie do końca miesiąca do napisania 7 op. Jeśli się nie wyrobisz z co najmniej połową – nad Twoim losem zastanowi się wataha poważnie uwzględniając wyrzucenie.)
Theodore Treunis (próbny od 20.06): 1/14 (maksymalnie do końca miesiąca do napisania 3 op. Jeśli się nie wyrobisz z co najmniej połową – nad Twoim losem zastanowi się wataha poważnie uwzględniając wyrzucenie.)
Exan Treunis (próbny od 20.06): 2/14 (maksymalnie do końca miesiąca do napisania 4 op. Jeśli się nie wyrobisz z co najmniej połową – nad Twoim losem zastanowi się wataha poważnie uwzględniając wyrzucenie.)
Ismanise (próbny od 11.07): 3/10 (maksymalnie do końca miesiąca do napisania 2 op. Jeśli się nie wyrobisz z co najmniej połową – nad Twoim losem zastanowi się wataha poważnie uwzględniając wyrzucenie.)
Sinope (próbny od 05.08): 2/8 (czas na nadrobienie do 05.11! Wtedy od razu będzie przyjęty; jeśli nie – maksymalny czas jest do końca miesiąca; jeśli będzie brakować 6 op. lub mniej mogę dać czas do kolejnego miesiąca)
Trevenic Treunis (próbny od 16.09): 0/3 (czas na nadrobienie do 16.12! Wtedy od razu będzie przyjęty; jeśli nie – maksymalny czas jest do końca miesiąca; jeśli będzie brakować 2 op. lub mniej mogę dać czas do kolejnego miesiąca)
Gwidon Treunis (próbny od 16.09): 0/3 (czas na nadrobienie do 16.12! Wtedy od razu będzie przyjęty; jeśli nie – maksymalny czas jest do końca miesiąca; jeśli będzie brakować 2 op. lub mniej mogę dać czas do kolejnego miesiąca)
Erastus Treunis (próbny od 16.09): 0/3 (czas na nadrobienie do 16.12! Wtedy od razu będzie przyjęty; jeśli nie – maksymalny czas jest do końca miesiąca; jeśli będzie brakować 2 op. lub mniej mogę dać czas do kolejnego miesiąca)
Morgan (próbny od 28.09): 1/2 (czas na nadrobienie do 28.12! Wtedy od razu będzie przyjęty; jeśli nie – maksymalny czas jest do końca miesiąca; jeśli będzie brakować 1 op. lub mniej mogę dać czas do kolejnego miesiąca)
Naida (próbny od 12.10): 4/1
Yvar (próbny od 14.10): 0/1
Yngvi (próbny od 14.10): 0/1
Sileenthar (próbny od 12.10): 1/1
Gluck (próbny od 27.10): 2/0
---------------------------------------------
Aktywność właścicieli postaci:
Nagroda w postaci 5 SG, 4 SG oraz 3 SG dla każdej z postaci [od których pojawiło się op.] najaktywniejszych osób w watasze.
Lindor: 13 (po 5 SG dla Lind i Crane'a)
Wrona: 10 (po 4 SG dla Joela, Kai'ego, Mortimera, Eterny, Navri, Ismanise, Sinope, Gwidona i Erastusa)
Thor: 5 (po 3 SG dla Torance, Edel, Asgrima i Morgana)
Altanka: 4
Sticky: 2
Lejek: 2
Sharky: 0
Pulpet: 0

Dodaję po 6 pkt. umiejętności i 3 pkt. mocy każdemu wilkowi (jak to zawsze czynię po podsumowaniu) za kolejny miesiąc członkostwa. 

Od Glücka "Nie taka nudna szkoła" cz. 4

Luty 2025
Glück siedział na lekcji sztuk kreatywnych. Zastanawiał się co zaprezentować. Miał zrobić coś kreatywnego. Mógł coś narysować, tak stwierdził Glück. Tylko co? Spojrzał na te dziwne drzewa. Tak, to jest to. Wziął Sticky'ego i narysował krzywe, szkaradne drzewo.
- To jest okropne! - powiedział Ares. - To wygląda jak zdechła ryba.
- Ej to nie jest, aż takie złe - Glück spojrzał na swój rysunek. - No dobra to jest okropne.
- Może spróbuj... - basior rozejrzał się po szczeniakach - zatańczyć?
- Nie.
- No to, opowiedz historyjkę?
- Nie umiem.
- Chociaż spróbuj.
- No dobra. Dawno, dawno temu żył sobie wilk. Dożył on późnej starości i umarł. Koniec.
- Nie, nie nadajesz się do tego.
- Wiem.
- A może za...
- Wiem! Zaśpiewam.
- Właśnie to chciałem powiedzieć!
- A co zaśpiewać?
- Może razem coś wymyślimy.
Basiory zaczęły myśleć nad tekstem do piosenki. Po dłuższej chwili podszedł do nich Dernet, ich nauczyciel.
- A wy co wymyśliliście?
- Zaśpiewamy - powiedzieli razem.
Glück i Ares już skończyli wymyślać tekst. I postanowili, że zrobią próbę. Kiedy zaczęli śpiewać, podszedł do nich pan Dernet. Śpiewali tak ładnie, że inne szczeniaki zamiast wykonywać swoje zadania przyszły patrzeć na występ. Nawet nauczyciel był pod wrażeniem. Kiedy skończyli wilki się rozeszły i kontynuowały to, co robiły wcześniej. Stwierdzili, że odpoczną chwilę.
- Tak, w ogóle to skąd jesteś. I dlaczego do nas dołączyłeś? - zapytał Ares.
Glück zaczął mu opowiadać, o bitwie jego watahy z innymi wilkami. Następnie, powiedział jak uciekł do lasu. Znalazł Stick'ego, jak to samotnie błądził po lesie. W końcu dotarł do momentu, w którym znalazł kraba i spotkał się z Naidą.

Uwagi: "Później" piszemy przez "ó".

wtorek, 5 listopada 2019

Od Naidy "Nie taka nudna szkoła" cz.3 (cd. Glück)

Luty 2025 r.
Naida siedziała niespokojnie na piasku. Musieli wymyślić jak wydostać się z dżungli i wrócić do watahy. Na początku to zadanie wydawało się strasznie łatwe. Siedzieli przez pewien czas w ciszy. W każdej chwili mogli zostać spytani o rozwiązanie. Naida zauważyła, że Glück ogląda uważnie te dziwne drzewa bez gałęzi.
– Wejdę na drzewo i zobaczę, gdzie jest plaża – zasugerował.
– A jak spadniesz? – zapytała zaniepokojona.
– To umrę.
– I potem będę miała problemy, że ci nie pomogłam!
Naida spojrzała na basiory. Ares wpatrywał się zamyślony w wodę. Od jakiegoś czasu milczał. Może chociaż on wpadnie na jakiś pomysł? Miała taką nadzieję.
– Wiem! – wykrzyknął Glück. – Zapytam Sticky'ego o drogę! On ma dobrą pamięć!
– Ale Sticky to tylko patyk – odezwał się Ares. – On nic nie powie.
– Cicho! Nie mów mu tego! – szepnęła przestraszona Naida.
Glück wyglądał na rozzłoszczonego. Waderka wiedziała, że szczeniak popełnił błąd. Basior nie lubił, kiedy przypominano mu o tym, że jego przyjaciel jest zwykłym kijem. Naida czekała niecierpliwie na reakcję Glücka.
– Nie rozmawiam już z tobą – rzucił tylko.
– Ale musisz! Jesteśmy w jednej drużynie! – odpowiedział zdenerwowany Ares.
– To przeproś!
– Jeszcze czego!
– Przestańcie! – przerwała im Naida.
Nauczycielka najwidoczniej to usłyszała. Spojrzała w ich stronę.
– Coś się stało?
– Nie, wszystko w porządku – odpowiedział Glück.
Waderka nie wyglądała na przekonaną, ale wróciła do swoich zajęć. Naida odetchnęła z ulgą. Po chwili zauważyła, że Glück nadal wpatruje się wrogo w Aresa. Basior widząc to odwzajemnił spojrzenie. Naida uśmiechnęła się nerwowo nie wiedząc co ma zrobić.
– Zabiję cię później – szepnął Glück.
– Spokój! Pamiętajcie, że mamy zadanie do wykonania!
– Niech ci będzie – mruknął.
– Zaraz kończymy! – wykrzyknęła nauczycielka.
Naida rozejrzała się zestresowana. Muszą coś szybko wymyślić! Spojrzała na Aresa, który znowu zapatrzył się w wodę. Fale szumiały cicho. Praktycznie nie było wiatru, ale Naida i tak czuła już z daleka zapach słonej wody.
– Chyba mam pomysł!
– Trzeba iść za zapachem – wtrącił się basior.
– Glück! Nie kradnij pomysłów!
Ares zaśmiał się cicho. Naida spiorunowała go spojrzeniem. Westchnęła i skupiła wzrok na swoich łapach.
– Ale sam zapach może nie wystarczyć. Możemy też iść w kierunku, gdzie słychać fale i te głośne ptaki – powiedziała wskazując na mewy.
– Ale możemy dojść do innej plaży!
– Najważniejsze, że dotrzemy do wody! – odezwał się Ares.
– Właśnie! W dodatku nie widzę w okolicy innej plaży. Ta musi być jedyna.
– A jak wyjdziemy z drugiej strony? – mruknął nieprzekonany Glück.
– To pójdziemy brzegiem! – odpowiedział mu basior.
– Przed chwilą mówiłem to samo!
– Nie prawda! Ty mówiłeś o bieganiu, a to co innego – zirytowała się.
Kłótnia trwała jeszcze przez chwilę. W tym czasie pierwsza grupa już zaczęła odpowiadać. Niestety mówili za cicho, aby Naida mogła ich podsłuchać i pożyczyć od nich rozwiązanie problemu.
– Bierzemy mój plan i kropka! – wykrzyknęła zdenerwowana.
– Można wrócić po zapachu...
– No i dokładnie o tym mówiłam, Glück! – zerknęła na zbliżającą się w ich stronę waderkę. – Teraz nasza kolej! Ja mówię!
Glück wyglądał jakby miał zaprotestować, jednak powstrzymał się. Nauczycielka podeszła do nich z uśmiechem. Najwidoczniej poprzednia grupa zdała, ponieważ Naida słyszała ich radosne okrzyki. Miała nadzieję, że oni także dadzą radę.
– A więc... – zaczęła niepewnie. – Według nas, najlepiej jest wrócić za pomocą...
– Można wrócić po swoim zapachu. Jakoś musieliśmy się tam znaleźć. Możemy wywęszyć drogę powrotną! – wtrącił się Glück.
– Dokładnie! – przytaknął mu Ares.
Naida spojrzała rozzłoszczona na Glücka. Najchętniej złamałaby mu Sticky'ego. Nie powinien jej przerywać.
– Dobrze sobie poradziliście. Brawo – odezwała się nauczycielka. – Możecie już zająć się sobą.
Naida spojrzała ze zdziwieniem na waderkę. Chciała coś odpowiedzieć, ale nie miała pojęcia co. Patrzyła jak wilczyca podchodzi do kolejnej grupy. Udało im się. Mimo sukcesu, waderka nie była szczęśliwa.
– Dlaczego to zrobiłeś? – warknęła.
– Bo to był dobry pomysł.
– Lepszy od twojego – dodał Ares.
– Co? Wcale nie!
– Przecież jak będziesz w samym środku dżungli, to nie będziesz słyszeć wody!
– A skąd wiesz?
– Przecież dżungla jest wielka – odpowiedział znudzonym głosem Glück.
– Widzisz? On wie lepiej.
Naida prychnęła. Może i miał lepszy pomysł, ale to nie znaczy, że może jej przerywać w środku odpowiedzi. Wstała powoli i ruszyła w kierunku małej grupki szczeniaków. Może znajdzie tam Mortiego? Musiała się przecież komuś wyżalić. W połowie drogi zerknęła za siebie. Glück i Ares rozmawiali o czymś z ożywieniem. Naida zastanawiała się, czy ta dwójka zostanie przyjaciółmi. Może kłócili się podczas zadania, ale teraz wyglądali na zadowolonych ze swojego towarzystwa. Może Glück nie będzie już potrzebował Sticky'ego? Ma nowych przyjaciół. Naida uśmiechnęła się lekko i wyruszyła na poszukiwania Mortiego.


<Glück?>

Uwagi: brak.