sobota, 18 maja 2019

Od Cess "Gdy lis spotka wilka" cz. 1

Listopad 2023 r. 
Od niedawna znajdujemy się w Białym Królestwie. Miejsce to dla mnie było bardzo dziwne. Wszędzie były jakieś zakazy lub nakazy. Restrykcyjność tego miasta odzwierciedlał jego wygląd. Królowała tam biel. Nie przepadałam za nią, nie oddawała ona w żadnym stopniu mojego charakteru. Była zbyt… grzeczna i czysta, nostalgiczna oraz spokojna. Zupełnie nie w moim typie. Musiałam jednak przyznać, że Białe Królestwo zadziwiało swoją różnorodnością. Tyle magicznych stworzeń naraz nie widziałam od dawna. 
Był środek dnia. Słońce wisiało wysoko na niebie, a pogoda sprzyjała. Znudzona siedzeniem w jednym miejscu, postanowiłam rozejrzeć się po mieście. W końcu trzeba trochę pozwiedzać. Moim pierwszym punktem na liście, była biblioteka, znajdująca się w Białym Pałacu. Choć czytać nie potrafiłam, to miałam nadzieję spotkać kogoś, kto postarałby się mnie nauczyć. Musiałby być to ktoś bardzo cierpliwy. Ja natomiast do cierpliwych zdecydowanie nie należałam. Obrałam więc kierunek do celu i ruszyłam w tamtą stronę. 
Cisza panująca w środku, była dla mnie czymś nienaturalnym. Wśród półek i regałów, pałętało się wiele mieszkańców. Gigantyczne zbiory ksiąg uświadomiły mi, że chyba jedna z niewielu, nie posiadałam jeszcze umiejętności czytania. O pisaniu lub liczeniu nawet nie wspomniałabym. Zaklęłam się w duchu i z małym niepokojem weszłam w głąb biblioteki. Stojące w równych rządkach książki, ciągnęły się w nieskończoność. Na ich grzbietach widniały symbole, których niestety przeczytać nie potrafiłam. Grube okładki natomiast, skrywały tysiące papierowych stron. 
Magnus tłumaczył mi pewnego razu, że każda książka może być o czymś innym. W niektórych zawarte były bajki dla dzieci czy inne opowieści, nie zawsze oparte na faktach. „Ktoś mądry wymyślił sobie historię i zapisał na stronicach. Miała ona rozbawić, doprowadzić do smutku lub zaintrygować. Tworzone są głównie dla rozrywki” - tak mniej więcej brzmiały jego słowa, kiedy starał się odpowiedzieć na moje pytania. Dowiedziałam się też o księgach z zaklęciami, eliksirami, czy innymi medycznymi rzeczami. Te jednak chyba najmniej przydałyby mi się w przyszłości. Co innego mogłam powiedzieć o zbiorach legend i przypowieści. One zainteresowały mnie najbardziej. Gorączkowo wypytywałam się o znane mu legendy, ponieważ ja znałam tylko jedną i byłam ciekawa, czy została zapisana w jakiejś księdze. Gdybym nauczyła się czytać, mogłabym dokładnie przeanalizować tą historię. Następnym wspomnianym przez mojego przyjaciela rodzajem, były książki naukowe. Opisywały one jakieś doświadczenia, czy inne ważne fakty. Ogółem - nuda. Zapomniałam zapytać basiora, czy niektóre legendy mogłyby być prawdziwe. Postanowiłam to zrobić przy następnej okazji. Oczywiście, jeśli bym nie zapomniała. 
- Mówię ci, nie widziałem go od kilku dni - ktoś zaczął szeptać, a głos ten dochodził zza sąsiedniej alejki, oddzielonej regałem. Odsunęłam kilka książek i zaczęłam przysłuchiwać się dwóm samcom. Może to niekulturalne, ale nic ciekawszego do roboty nie miałam. - Cały czas wisi ci kasę? 
- Tak - odparł drugi, rozglądając się nerwowo. Automatycznie padłam na ziemię, robiąc hałas. Dyskrecja przede wszystkim. Nieznajomi musieli zapewne to usłyszeć, ponieważ szybko opuścili ten dział z książkami. Widziałam jak ich sylwetki wyłoniły się przy wyjściu z biblioteki. Skoro ta sprawa wymagała tajności, musiała być bardzo ważna. Niewiele myśląc, ruszyłam po chwili za nimi. 
Po drodze nie rozmawiali zbyt wiele. Szłam za nimi kilka metrów, aby zachować jakiś dystans oraz, by nie wydało się to podejrzane. W końcu nikt chyba nie chciałby być śledzonym. Starałam się nie zwracać na siebie uwagi i nie odstawać od przypadkowych przechodniów. Niestety to było bardzo trudne, zważywszy na to, że hybryda raczej przyciągała wzrok. Musiałam jednak myśleć w miarę pozytywnie i nie przejmować się innymi. 
Zatrzymali się przed karczmą, do której po chwili weszli. Nie zamierzałam długo czekać i od razu po nich, wkroczyłam do środka. Nagle uderzył mnie zapach jedzenia, ale także czegoś mocniejszego, czego zidentyfikować nie potrafiłam. Nie zaprzeczyłabym, że pachniało tam przyjemnie, jednak po dłuższym czasie, zrobiłoby mi się mdło. 
- Nigdzie go nie ma - dwójka samców przysiadła się do stolika, przy którym siedzieli też inni mieszkańcy. Zaczęli o czym zażarcie dyskutować. Przez gwar panujący w karczmie, nie mogłam się skupić i zrozumieć o czym rozmawiali. Warknęłam cicho pod nosem i usiadłam przy stoliku, który znajdował się najbliżej nich. 
- Gdy go znajdę, wydrapię mu gardło - syknął szary kocur, pokazując swoje pazury. Wymachiwał nimi we wszystkie strony, dając do zrozumienia swoim kompanom, że nie żartuje. 
- Bądź spokojny, na pewno zapłaci za swoje - rzekł masywny, szary basior, starając opanować gniew kota. Ten tylko mruknął coś niezrozumiale pod nosem i pochwycił kufel z napojem. - Może znajdziemy kogoś, kto nam pomoże.
Jedyne czego byłam pewna to, że kogoś szukali. Moje oczy zabłyszczały jak monety, a ja, jako dobra dusza postanowiłam im pomóc. Nie widziałam w tym zysku, ani satysfakcji. Chodziło mi tylko o zabicie czasu, którego mieliśmy, aż w zanadrzu. Długi postój w Białym Królestwie nie mógł zakończyć się bez jakiejkolwiek przygody. 
Zawzięta wstałam energicznie z krzesła. Skutkowało to jednak tym, że niezgrabnie zderzyłam się ze stołem, a następnie z twardą podłogą. Ogon, który jeszcze przed chwilą znajdował się na podłodze, jakimś cudem pojawił się na krześle sąsiedniego stołu. Jęknęłam głośno, gdy starałam się podnieść. W tamtym momencie walnęłam łbem w spód stolika, przewracając stojący na nim wazonik. Upadłam z hukiem na ziemię, robiąc małe zamieszanie. Po chwili stanął nade mną wilk o jasnym, niebieskim futrze. Wpatrywał się we mnie pytającym, szarym spojrzeniem, podczas gdy ja byłam idealnie rozłożona na podłodze i prezentowałam się jako dywanik. Zamierzał już coś powiedzieć, jednak ja poderwałam się gwałtownie do góry, starając się utrzymać równowagę. 
- Wszystko w porządku! Nic mi nie jest, dzięki za troskę! - zaśmiałam się nerwowo i wyminęłam szybko basiora, przez przypadek trącając go lekko ogonem ciągnącym się za mną. Moja pewność siebie i godność trochę ucierpiały, lecz ja uparcie zmierzałam w stronę stolika, przy którym siedzieli śledzeni przeze mnie mężczyźni. Oni także wlepili we mnie swoje podejrzliwe spojrzenia. 
- Pani przypadkiem alkohol zbyt mocno do głowy nie uderzył? - spytał jeden z nich, dokładnie zmierzając mnie wzrokiem od góry do dołu. Zmrużyłam oczy i przekręciłam głowę w prawo. 
- Alko… co? - zawiesiłam się, nie do końca wiedząc o co mu chodziło. Wszyscy momentalnie parsknęli gromkim śmiechem. Skrzywiłam się, będąc jeszcze bardziej zdezorientowana. 
- Zdecydowanie jest wcięta - któryś ryknął śmiechem, czochrając mi futro na łbie. Nie spodobało mi się to. Zawarczałam wściekłe, na co ten od razu cofnął łapę. Gdy pokazałam dwa rzędy lśniących, ostrych zębów śmiechy ucichły. Wyprostowałam się i wkurzona zmarszczyłam brwi.
- Pomogę wam szukać - prychnęłam, będąc zdeterminowana. Zebrani spojrzeli po sobie w ciszy, a następnie znów zaczęli się śmiać. Chyba nie traktowali mnie na poważnie.
- Iveqin to cwany lis - stwierdził kojot, przyglądając mi się bardzo dokładnie. Starał się zachować powagę, ale cwaniacki i kpiący uśmiech zdradzał wszystko. - Wątpię, aby taka wątła i do tego niezbyt bystra wadera poradziłaby sobie - dodał lekceważąco. Coś się we mnie zagotowało. Wbiłam pazury w podłogę oraz napięłam mięśnie. 
Nagle jednak zdałam sobie sprawę, że nie warto. Po co miałam przejmować się jakimiś samcami, którzy traktowali mnie pobłażliwie. Fuknęłam w ich stronę i zaczęłam iść wyjścia. Miałam już odejść, gdy coś lub najpewniej ktoś, potknął się o mój ogon. Odruchowo spojrzałam w tamtym kierunku i kiedy zobaczyłam spadające kufle z napojami, szybko zareagowałam. W jednym momencie ciecz zatrzymała się w powietrzu, unikając spotkania z deskami. Drewniane kufle odbiły się od podłoża i wylądowały w kilku różnych miejscach pomieszczenia. Popatrzyłam na poszkodowanego, którym okazał się ten sam basior, który stał kilkanaście minut temu nade mną. Teraz on odbył bliskie spotkanie z podłogą i udawał dywan. Bardzo ładny dywan zresztą. Prezentował się zapewne o wiele lepiej, niż ja. Uśmiechnęłam się do niego przepraszająco, a on zrobił to samo.
- Przepraszam - powiedzieliśmy równocześnie, przez co stało się jeszcze bardziej niezręcznie. Odsunęłam się kilka kroków, aby mógł spokojnie wstać. Następnie zaczął zbierać kufle, a gdy je postawił na tacce, wypełniłam je z powrotem napojem.
- Przynajmniej podłoga nie klei się od piwa - powiedział cicho, wypowiadając następnie jeszcze ciszej „Dziękuję”. Kiwnęłam spłoszona lekko głową. Tym napojem było piwo. Nie miałam zielonego pojęcia, czym było, lecz jeśli, aż tyle osób je zamawiało, może ja też kiedyś bym się skusiła. W wyniku tej całej afery, zapomniałam po co tu w ogóle jestem. Rozejrzałam się po karczmie, napotykając na spojrzenia wszystkich zebranych. 
- To mówisz, że chcesz nam pomóc? - chrząknął szary basior, patrząc mi w prosto oczy. Zamrugałam szybko kilka razy i podeszłam znów do ich stolika. 


<C.D.N.>


Uwagi: Niepoprawna data; fabularnie wilki przybywają do Białego Królestwa dopiero w listopadzie 2023.

piątek, 3 maja 2019

Od Lind "Skruszony szmaragd" cz. 2

Wrzesień 2023
- Na to wygląda... Musimy - mruknęłam jakby do siebie, wpatrzona w przejście z takim samym skupieniem, jak mój towarzysz. 
Podeszłam do krawędzi wyrywy. Kiedy moje łapy zetknęły się z otaczającym ją, zbrylonym śniegiem, ciarki przeszły po całym moim ciele. Natychmiast zesztywniały mi palce z zimna. 
- Zleć tam na dół, Pierzasta - usłyszałam głos mojego towarzysza. 
- Tak, zrobię to - wydukałam. 
Serce podchodziło mi do gardła. Miałam przeczucie, że tam na dole czeka coś, czego nawet nie umiałabym określić. Coś niechybnie związanego z przeszłością Wichury, a tym samym Tinga. Wygląda na to, że wreszcie mamy szansę znaleźć prawdziwe wskazówki. Tak samo, jak mój towarzysz, chciałam poznać prawdę o nim i o tym artefakcie, w którego moc już prawie przestałam wierzyć. W głowie kłębiły mi się myśli, podświadomie próbowałam odgadnąć, co tam znajdziemy i jaki jest tego związek z Tingiem i Wichurą Płomieni. 
- Naprzód - rzucił Ting bez przekonania. 
Odbiłam się od ziemi i przywołałam skrzydła z wiatru. Raptem ich parę uderzeń wystarczyło, by łagodnie opaść na sam dół tunelu. Moje pazury uderzyły o twarde podłoże. Ten z pozoru cichy dźwięk poniósł się echem w korytarzu, do którego trafiliśmy. Pokrywa lodowa kończyła się tutaj, ale pomimo tego temperatura pod ziemią była znacznie, znacznie niższa, niż na powierzchni. Przejście nie było w żaden sposób oświetlone, więc kazałam Odmieńcowi wyjąć jedną z tych swoich ptasich czaszek na kiju i zapalić jak pochodnię. Kiedy wreszcie mogłam dokładniej się przyjrzeć nowo odkrytemu miejscu, przyprawiło mnie ono o silne déjà vu. Wszystko wyglądało dokładnie tak samo, jak droga prowadząca do komnaty, w której Ting strzegł Wichury Płomieni. Oczywiście wyłączając sterty kamieni blokujących część korytarza za nami i drogę, którą tu się dostaliśmy. Otworzyłam pyszczek ze zdumienia. Z pewnością to nie było to samo miejsce, a jednak wszystko wyglądało do złudzenia podobnie... 
Wreszcie zebrałam się w sobie, by ruszyć dalej, jedyną dostępną stąd trasą - przed siebie. Nieco dalej, na ścianie widniał jakiś napis. Spytałam Tinga, czy potrafi przetłumaczyć niezrozumiałe dla mnie symbole.
- Cały ten szyfr był zaprojektowany tak, by Strażnik nie mógł go odczytać, Pierzasta - odparł Odmieniec. - Tak samo zaszyfrowano napis wyszyty na tym materiale, którym owijam Wichurę. 

Po minucie marszu znów napotkaliśmy warstwy tego samego, nietopniejącego lodu. Pokrywały posadzkę, ale także fragmenty ścian. Zarówno z sufitu, jak i z ziemi, wyrastały ostre sople. Wyminęłam je ostrożnie i poszłam dalej, ledwo mogąc oddychać z nerwów. Nie potrafiłam już zastanawiać się nad sytuacją, myślałam tylko o chwili obecnej i o korytarzu, który przemierzaliśmy. Wkrótce naszym oczom ukazały się swego rodzaju kamienne wrota. Były do połowy zamknięte, zablokowane u góry bryłą lodu. Przejście nie było zbyt wielkie, więc ledwo zdołałam się przecisnąć do kolejnej komnaty, jednocześnie nie zrzucając ze swojego grzbietu Tinga. 
Stanęliśmy w nowym, niedużym pomieszczeniu. Od wejścia uderzył mnie powiew jeszcze zimniejszego powietrza. Mój wzrok natychmiast przykuło to, co stało na środku komnaty. Kolejna bryła lodu, lecz ta przypominała kształtem sylwetkę jakiegoś dwunogiego stworzenia. Mój towarzysz na ten widok zeskoczył na ziemię. Ledwo znajdując nieoblodzone kawałki posadzki na których mógł stanąć, dotarł do zastygłej w bezruchu postaci. Rękawem płaszcza starł warstwę szronu z części gładkiej, lodowej powłoki. Niewiele to dało, nadal nie byliśmy w stanie dojrzeć kogo lub co uwięził lód. Obeszłam postać, dokładnie się jej przyglądając. Jedyne co z tego wywnioskowałam to to, że była dużo wyższa od Tinga oraz że zanim zastygła, zdążyła unieść nad głowę jakąś broń. Całą resztę informacji zakrywał gruby, nieprzejrzysty lód. Spojrzałam na mojego towarzysza. Pocierał zmarznięte łapy i drżał z zimna, ale nie odrywał wzroku od tajemniczej postaci. Wypuściłam z płuc powietrze, z którego powstał kłąb białej pary.
- Musimy go stamtąd wydostać - powiedział Ting, dzwoniąc zębami. 
Podeszłam do niego. 
- Wiesz kto to w ogóle jest? 
- Nie. Jeszcze nie - pokręcił przecząco głową. - Ale muszę się dowiedzieć - owinął puszysty ogon wokół nóg. 
Moim ciałem też wstrząsnęły dreszcze. Żałowałam, że nie miałam jeszcze zimowego futra. 
- W takim razie musimy się spieszyć. Zaraz i my zamarzniemy. 
Ting skinął głową i wyjął z plecaka drugi kij zwieńczony ptasią czaszką. Z jej pomocą zionął ogniem w stronę lodowego więzienia nieznanej nam istoty. Płomienie rozbiły się o gładką powierzchnię nie zostawiając na niej nawet śladu. Nie zdziwiło mnie to wcale. Odmieniec spróbował jeszcze kilka razy, ale nic tak nie osiągnął. Chociaż pamiętałam, że nie zdołałam zniszczyć tamtych sopli, postanowiłam podjąć jeszcze jedną próbę rozbicia lodu. Tak samo, jak wcześniej, moje uderzenia nawet nie zarysowały zimnej bryły więc spróbowałam raz jeszcze. Potem znowu. I jeszcze raz. Szybko rozbolały mnie od tego łapy. Przynajmniej wysiłek sprawił, że na chwilę zrobiło mi się odrobinę cieplej. Niestety po zachowaniu mojego towarzysza wywnioskowałam, że on już tu długo nie wytrzyma. Jego ruchy robiły się coraz bardziej sztywne, z każdą chwila dygotał coraz mocniej. Na sierści i piórach nas obojga błyszczał szron. 
- Ting, musimy opuścić to paskudne miejsce. Podzielimy zaraz los tego nieszczęśnika. 
- N-nie możemy! Musimy go stad zabrać ze s-sobą! - wydusił Odmieniec. 
- Wrócimy tu później, jak już się ogrzejemy - dalej próbowałam go przekonać.
- N-nie mo-ożem-my! - wyjąkał w odpowiedzi mój towarzysz.
Opuściłam nieznacznie uszy. Miałam ochotę wyciągnąć Tinga na powierzchnie siłą. Jednak z drugiej strony, chciałam posłuchać jego nalegania i znaleźć sposób na uwolnienie tego tajemniczego osobnika tu i teraz. W mojej głowie zawitał pomysł, jak to osiągnąć. Otworzyłam torbę i wyjęłam z niej Wilczy Pazur. Wypowiedziałam po cichu życzenie, by ten lód pękł. 
Rozległ się głuchy trzask. Najpierw jeden, potem drugi. Podniosłam wzrok. Na gładkiej warstwie lodu pojawiały się coraz to głębsze rysy. Wreszcie cała bryła zaczęła rozpadać się na kawałki. Większe lub mniejsze odłamki pokryły podłogę. W pomieszczeniu uniosły się kłęby białego kurzu. Natychmiast rozgoniłam to, używając mocy wiatru i w ten sam sposób odgarnęłam kawałki lodu na bok. 
Na początku zobaczyłam przed sobą tylko długie kolce, zupełnie jak u jeżozwierza. Pochodząc bliżej, zauważyłam, że wystają spod nich cztery łapy; tylne - krótsze i przednie - znacznie dłuższe, a także mocniejsze. Do jednej z tych silniejszych przywiązany był stalowy młot. Bardzo zaintrygowana tym widokiem, okrążyłam leżącego bezwładnie stwora, żeby spojrzeć na jego pysk. Zamurowało mnie, kiedy ujrzałam, jak wygląda, a raczej, co go zakrywa. Czaszka niedźwiedzia. Szybko omiotłam wzrokiem jeszcze raz łapy uwolnionej postaci. Kończyły się charakterystycznymi szponami. Zszokowana spojrzałam na Tinga. Wpatrywał się w tajemniczego, nieco podobnego do siebie osobnika. Po chwili wydusił:
- Ja go znam, Pierzasta.
Chciałam coś powiedzieć, ale nie mogłam, chociaż bardzo chciałam. Planowałam zasypać mojego towarzysza pytaniami, lecz jak zawsze w takich sytuacjach, nie zdołałam. 
- Wynosimy się stąd - zarządził Ting. 
Chwytając łapę drugiego Odmieńca i spróbował go pociągnąć do wyjścia. Jednak wkrótce jego szpony odmówiły posłuszeństwa, a on sam wylądował na ziemi. Zwinął się w kłębek i zaczął straszliwie dygotać jak chory w gorączce. Doskoczyłam do mojego towarzysza, złapałam zębami jego płaszcz i podniosłam go. Po tym ruszyłam biegiem w stronę korytarza, by opuścić to straszne miejsce. Nie myślałam już o niczym, chciałam tylko uratować Tinga, który był już powoli tracił świadomość. Na skrzydłach wiatru wyleciałam z podziemi i upadłam razem z Odmieńcem na trawę. Chociaż przetoczyłam się jeszcze kawałek, poczułam ulgę. Wreszcie moje łapy dotknęły czegoś ciepłego. Podniosłam głowę i wypatrzyłam mojego towarzysza. Leżał kilka metrów dalej. Nie ruszał się. Przerażona podbiegłam do niego,złapałam znów za ubranie i zaniosłam do miejsca, gdzie odpoczywała reszta watahy. Szczęście w nieszczęściu, trafiłam od razu na Passera. Ledwo składając słowa w zrozumiały komunikat, poprosiłam go, by splunął gdzieś na ziemię ogniem, żeby mój towarzysz mógł się ogrzać. Smokowi nie trzeba było dwa razy powtarzać, od razu spełnił moją prośbę. Położyłam Odmieńca przy ognisku. Chodziłam tam i z powrotem, nie wiedząc, co ze sobą teraz zrobić. Wpatrywałam się w Tinga czekając, aż da jakiś znak życia. Bardzo się o niego martwiłam, przecież to Strażnik przystosowany do przebywania w Kanionie Magmy, przyzwyczajony do ognia i gorąca! 
- Wyciągnij z mojego plecaka fiolki - usłyszałam nagle głos Odmieńca.
Wykonałam jego polecenie. Podałam mu cztery fiolki, które od zawsze nosił przy sobie. Po incydencie, w którym Arkan złamał Tingowi rękę uderzeniem ogona, wiedziałam, że ich zawartość ma właściwości lecznicze, lecz działające tylko na Strażnika. Jak on to mówił..? "Dwie uleczają ciało, dwie umysł".
Ting wypił dwa małe łyki z jednej fiolki i zakręcił ją. Jeszcze trochę poleżał przy ogniu, może z pięć minut, po czym podniósł się do pozycji siedzącej. 
- Będziesz żył? - spytał Passer.
- Będę - odparł Odmieniec, po czym zwrócił się do mnie. - Wracamy do tamtej komnaty. Wracamy po Baldora.

<C. D. N.>

Uwagi: brak

Od Lind "Skruszony szmaragd" cz. 1

Wrzesień 2023
Passer zaczął przechylać się w stronę ziemi. Uderzył jeszcze parę razy skrzydłami, przyspieszając. By tradycji stało się zadość, zanucił jakąś pieśń o mieczu i szabli. Szkoda tylko, że była zbyt przesycona archaizmami, bym mogła zrozumieć całą treść. Ting natychmiast się przyłączył do smoka i jak później się okazało, znał tekst lepiej od niego. As kiwał głową do melodii, a za trzecim powtórzeniem refrenu spróbował śpiewać razem z nimi. Wychwyciłam jednak, że wymawiał niektóre słowa inaczej, niż Passer i Ting, więc prawdopodobnie robił to po prostu niepoprawnie. Piosenka była znośna przez pierwsze minuty. Szkoda tylko, że trwała piętnaście razy dłużej. Kiedy moich uszu co chwila dobiegał ten sam, wtórny refren, myślałam, że zaraz będę musiała przeskoczyć na grzbiet innego smoka.
Po chwili nasz przewoźnik złożył skrzydła i zaczął spadać niemalże zupełnie pionowo w dół, jak pikujący sokół. Dotychczas bardzo oddalone lasy, zbliżały się do nas z zawrotną prędkością. Dostrzegłam, że Ting jedną łapą przytrzymywał czaszkę zakrywającą jego pysk, a drugą schwycił szpikulec wyrastający z karku smoka. Leah wyglądała, jakby próbowała ukryć lekki niepokój. Tori złapała się Asgrima, który ze szczenięcym entuzjazmem czerpał radość ze sposobu lotu Passera. Moje nastawienie do zaistniałej sytuacji było dosyć podobne do postawy Asa. Jak zahipnotyzowana patrzyłam na rosnące w oczach drzewa i słuchałam szumu wiatru. Jeszcze nigdy nie leciałam tak szybko. 
Smok zmienił kąt podchodzenia do lądowania odrobinę za późno i zbyt gwałtownie. Nie zdążył wyhamować, przez co uderzył tylnymi łapami o drzewa. W powietrze wystrzeliła masa połamanych gałęzi. Naszego przewoźnika zarzuciło. Kilku pasażerów (w tym i ja) o mało nie spadło z jego grzbietu. Dobrze, że przynajmniej byliśmy już znacznie bliżej ziemi. Passer uderzył jeszcze kilka razy skrzydłami, by już nie przedzierać się przez korony drzew. Teraz trzeba było znaleźć dogodniejsze miejsce, do lądowania; nieco bliżej pozostałych. 
Kiedy wreszcie się zatrzymaliśmy przy krańcu lasu, pierwsza zeskoczyłam na trawę. Nareszcie postój - pomyślałam, rozprostowując zdrętwiałe kończyny. Miałam szczerą nadzieję, że będzie trwał jak najdłużej. Zanosiło się w końcu na deszcz. Największą wadą podróżowania na grzbiecie smoka (wyłączając irytujące przyśpiewki, ale to zdaje się problem obejmujący tylko Passera) było siedzenie cały czas w praktycznie tej samej pozycji. Parę razy próbowałam lecieć obok naszego przewoźnika, ale na takich wysokościach znosił mnie wiatr. Nie mówiąc już o tym, że było mi trudno na dłuższą metę nadążyć za smokami. Także, nie schodziłam ze swojego miejsca zbyt często poza postojami. 
Wkrótce koło mnie stanęli wszyscy moi współpasażerowie, to jest kolejno Torance, Leah, Asgrim, a na końcu nasi towarzysze. Poszliśmy znaleźć Nobilium, ponieważ gdzie był on, tam były i Afy. Od nich dowiemy się, ile czasu mniej więcej spędzimy w tym miejscu. 
***
Zapowiadał się bardzo długi postój. Nie dość, że po raz kolejny nie dopisały warunki pogodowe, to jeszcze kilka koszy było źle zabezpieczonych i ich cenna zawartość rozsypała się podczas lotu gdzieś w obrębie tego lasu. Nie powiedziano nam jednak, co konkretnie zginęło, bo już wyznaczono grupę odpowiedzialną za wyzbieranie tego wszystkiego. Mieli koniecznie zdążyć dzisiaj. Na szczęście my, czyli niezaangażowani w poszukiwania, możemy spędzić ten postój tak, jak każdy inny; na odpoczynku, polowaniu i czymkolwiek tylko zapragniemy. 
Ja wybrałam polowanie, lecz nikt z moich przyjaciół nie chciał dziś się do mnie przyłączyć. No, poza Tingiem, któremu tak naprawdę zależało na obejrzeniu, jak mniej więcej wygląda okolica. Nie byłam pewna, co tym razem będę tropić. Postanowiłam, że pójdę pierwszym śladem zwierzyny łownej, na który trafię. Zaczęłam węszyć i już po kilku minutach znalazłam świeży zapach zająca. Ruszyłam w odpowiednim kierunku, najciszej, jak się dało. Mój posiłek mógł być bardzo blisko. Szczęście, że Ting już sam wiedział, iż w tej sytuacji nie powinien podążać za mną krok w krok i hałasować zawartością swojego plecaka. 
Moim oczom nagle ukazała się para długich uszu, wystająca spośród wyższych roślin. Zatrzymałam się, bo zając ewidentnie coś zauważył. Byłam jeszcze zbyt daleko, by go dosięgnąć, więc trzeba było poczekać, aż o tym zapomni. Po parunastu sekundach szare uszy opadły. Usłyszałam chrupanie wskazujące na to, że gryzoń wrócił do spożywania korzonków i kto wie czego tam jeszcze. Prawie szurając brzuchem po ziemi, podeszłam jeszcze bliżej. Wreszcie wyskoczyłam z ukrycia w stronę szaraka. Gryzoń zdążył jednak uskoczyć spod moich kłów i rzucić się do ucieczki. Nie było to dla mnie nic nowego, więc pobiegłam za nim. Desperacko próbował mnie zgubić, lecz bezskutecznie. Wkrótce dogoniłam zająca i schwyciłam w zęby. Idealny posiłek dla jednej osoby. Byłam bardzo głodna, więc zjadłam całego. Kiedy skończyłam obgryzać ostatnie kości, przyszedł do mnie Ting. 
- I co, jak ci się podoba okolica? - spytałam, ocierając pysk. 
Odmieniec wzruszył ramionami. 
- Jest zwyczajna. Parę drzew, parę kamieni, trochę krzaków i dwa strumienie. 
- A czego się spodziewałeś? - Wstałam i spojrzałam na mojego towarzysza. 
- Wskazówek - mruknął bez entuzjazmu po chwili. 
Wtedy zauważyłam, że trzymał w łapie cyrkon, który mu przyniosłam prawie dwa miesiące temu. Przypomniałam sobie, jak od zakończenia akcji z poszukiwaniem jajek, Ting na każdym przystanku szukał miejsc lub osób, mających związek z tym oszlifowanym kamieniem. Niestety nie napotkaliśmy żadnych inteligentnych stworzeń, ani śladów ich działalności. Tylko lasy, łąki, pola, góry; terytoria zamieszkane tylko przez zwierzynę łowną i potwory. Po tygodniu Odmieniec przestał rozmawiać ze mną o bezowocnych poszukiwaniach, więc odniosłam wrażenie, iż odpuścił. Nadal jednak raz po raz znikał, by wrócić po godzinie, dwóch, czasem na koniec postoju. Nie zwróciłam wówczas na to zachowanie szczególnej uwagi, przecież kiedy mieszkaliśmy na terenach należących do watahy często wędrował nie wiadomo gdzie. Teraz zrozumiałam, że wyciągnęłam błędne wnioski z jego zachowania.
Przez myśl przeszło mi, żeby znów założyć Błękitne Oko i dowiedzieć się, co teraz odczuwa mój towarzysz, lecz odrzuciłam tę myśl. Po chwili milczenia, spytałam, czy mogę mu jakoś pomóc. Odpowiedź była przecząca. 
- To może... Pójdziemy poszukać jakiś owoców? - spytałam. - Wiesz, gdzie będą owoce, tam będą i owady - Chciałam jakoś rozweselić Tinga, odwrócić jego myśli od pytań bez odpowiedzi. 
- Jest to jakiś sposób na zabicie czasu - przyznał. 
Wygląda na to, że sam miał ochotę zająć się czymś innym. W końcu podczas podróży miał kumpli-muzyków, a na ziemi na ogół każdy był pochłonięty swoimi sprawami. Poszłam dalej przed siebie. Odmieniec dogonił mnie. Zaczęłam rozmowę na jakiś niezobowiązujący temat, żeby nie dopuścić do powrotu nieprzyjemniej i odrobinę przygnębiającej ciszy. Trochę pogadaliśmy o ostatnich wydarzeniach w watasze. Ze zmieniającego się tonu Tinga wywnioskowałam, że trochę poprawił mu się humor. 
Wtem dostrzegłam, pomiędzy drzewami coś odbijającego światło. W pierwszej chwili uznałam, że to może być woda, lecz postanowiłam sprawdzić z bliska. Wówczas naszym oczom ukazały się pokruszone bryły lodu, otoczone śniegiem. Nie brakowało pośród nich także paru wyrastających ze skalistego podłoża sopli.
- Czy to znowu... - nie mogłam dokończyć zdania. Zamiast tego podbiegłam do naszego znaleziska i uderzyłam je pazurami. Nie zdołałam go nawet zarysować. Zupełnie, jak przy okazji tych szpikulców znalezionych w, nazwijmy to, Lesie Aratrisa. 
- O co tutaj chodzi?! - rzuciłam, sama nie wiem do kogo. - Jak... - urwałam, widząc, co znajdywało się pośród bloków lodu. 
Było to dziura w ziemi o średnicy półtora metra. Zdawało mi się, że prowadziła, do jakiegoś podziemnego przejścia. Poczułam, że Odmieniec wskoczył na mój grzbiet. Zajrzeliśmy do tunelu. Zakręcał, więc nie byliśmy w stanie dostrzec zbyt wiele. 
- Musimy tam zejść. - oznajmił Ting, trzymając się mocno mojej sierści. 

<C. D. N.>

Uwagi: brak.


Od Asgrima "Polowanie na kocura" cz. 1

Listopad 2023
O Białym Królestwie oraz o jego władcy krążyły legendy. Białe Miasto - jako stolica tego monstrualnego państwa - zawsze jawiło mi się jako coś doskonałego, pięknego i przede wszystkim nieosiągalnego. Chyba nie było wilka, który nie słyszał o tym miejscu oraz nie zamarzył (choćby przez chwilę!) o zamieszkaniu w nim. Owszem, zasady były - delikatnie mówiąc - surowe, ale czego można było się spodziewać po tak wielkim mieście? 
Kiedy zauważyłem olśniewająco białe bramy, których nie spodziewałem się ujrzeć nigdy w całym swoim życiu, byłem w niemałym szoku. Zresztą, nie ja jeden nie miałem pojęcia, że zwyczajowy postój będzie w t a k i m miejscu. Byłem pewny, że nawet największe marudy zaczęły skakać z podekscytowania. Oczywiście gdzieś głęboko w swoim wnętrzu. 
Niestety, szybko okazało się, że życie w Białym Mieście było znacznie trudniejsze, niż mogłem przypuszczać. Koszty życia nie należały do najmniejszych, nawet po odjęciu zapłaty za nocleg, który uregulowała Suzanna (za co byłem jej niewyobrażalnie wdzięczny). Fundusze watahy nie były jednak na tyle wysokie, by wyżywić tak wielkie stado w całości. Byliśmy zmuszeni radzić sobie sami.
- Sześć bellos za zwykły obiad? - przeczytałem napis na tablicy z cennikiem i omal nie złapałem się za łeb w czystym niedowierzaniu. Co prawda nie wiedziałem, ile to było po przeliczeniu, ale z pewnością dużo.
- Trzydzieści sześć Srebrnych Gwiazdek - burknęła Torance - Też mi się to nie podoba, ale musimy coś jeść.
- Ale to zwyczajne zdzierstwo!
Ledwo powstrzymałem się od krzyku. Nie chciałem, by karczmarz przypadkowo mnie usłyszał. Co prawda Elvin nie wyglądał specjalnie groźnie, ale wolałem nie ryzykować. W końcu jako właściciel mógł sobie pozwolić na podsienie cen, a do tego nie chciałem dopuścić. W żadnym wypadku.
- "A czego innego możemy się spodziewać po stolicy tak szanowanego królestwa?" - Mała nieznacznie zniżyła głos, niewątpliwie próbując udawać mnie. - Ciekawe kto to powiedział... As, masz może jakiś pomysł?
Przewróciłem oczami i wyszedłem z karczmy. Nie zamierzałem nic kupować, póki naprawdę nie zgłodnieję. Zresztą, życie w zwykłej watasze nauczyło mnie radzenia sobie nawet zimą, gdy zwierzyny łownej było znacznie mniej.
O rany, na samo wspomnienie zrobiłem się głodny...
- Wiesz co? - zagadnąłem moją partnerkę, która cały czas szła u mojego boku - Właśnie w tym momencie zdałem sobie sprawę, jak bardzo nie doceniałem upolowanej przez ciebie zwierzyny... Była świeża, smaczna i całkowicie darmowa. 
Torance parsknęła głośno, podrywając tym samym do góry grzywkę, która ostatnio trochę urosła i - ku wielkiej boleści wadery - jeszcze częściej wpadała jej do oczu. Zirytowana ciągłym odgarnianiem, samica zaczęła niedawno mówić o przycięciu jej, co z kolei nie ucieszyło mnie. Lubiłem jej niesforną sierść taką, jaka była i nie chciałem, by Młoda się jej pozbywała.
- Szkoda, że zrozumiałeś to dopiero, kiedy zostałam całkowicie odcięta od jakichkolwiek polowań... - powiedziała. - W każdym razie masz rację. Jedząc regularnie, możemy zbankrutować przed końcem zimy.
Westchnąłem głośno, próbując tym samym dać upust wzbierającej we mnie frustracji.
- Myślisz, że moglibyśmy się podjąć jakiejś pracy?
Niedaleko nas wybrzmiały wesołe piski szczeniaków. Zerknąłem w tamtą stronę i zobaczyłem wyjątkowo liczną i energiczną gromadę młodych lisków. Tak naprawdę nie wiedząc, dokąd zmierzaliśmy, skręciliśmy w najbliższą uliczkę. Szczęśliwie grupka nie podążyła za nami i po chwili ich głosy zaczęły się coraz bardziej oddalać. Kiedy zrobiło się względnie cicho, Torance odpowiedziała:
- Może... Tylko co niby mielibyśmy robić? Jestem myśliwym, a nie wiem jak ty, ale ja nie widzę tutaj żadnej zwierzyny łownej... Ty natomiast masz znacznie większe szanse. Możesz zrobić te swoje czary-mary z eliksirkami.
Uniosłem brwi.
- "Czary-mary"?
- Wiesz co mam na myśli. 
- Pomijając już kwestię tego, że do tworzenia eliksirów nie potrzeba mocy magicznej twórcy, to nie mam zbyt wiele magicznych roślin, które z kolei już są niezbędne. Może udałoby mi się zrobić kilka fiolek, ale szybko zabrakłoby mi składników na następne.
Nie mogłem się powstrzymać przed dobitnym podkreśleniem niektórych słów, co spowodowało ciche prychnięcie mojej towarzyszki. Nie widziałem tego, ale z pewnością do tego przewróciła oczami. Takie zachowanie byłoby bardzo w jej stylu.
- Mógłbyś je kupić za pieniądze ze sprzedaży - zaproponowała Tori.
Niemal od razu pokręciłem pyskiem.
- Niewiele osób kupi eliksiry od nieznajomego basiora. Musiałbym sprzedawać je naprawdę tanio, by ktoś się nimi zainteresował, a rośliny są tutaj pewnie równie drogie, co wszystko inne. Zabawa niewarta zachodu. - westchnąłem. - Poszukajmy lepiej jakiegoś interesującego ogłoszenia.
Tori mruknęła coś na znak zgody i od razu zaczęła się rozglądać po okolicy. Postanowiłem nie tracić czasu i również poszukać jakiejś kartki. Podczas naszych małych poszukiwań, staraliśmy się za bardzo nie oddalać od siebie. Oboje zdawaliśmy sobie sprawę, że jeśli zgubimy się w tłumie różnorakich istot, ponowne odnalezienie może być odrobinę problematyczne. Taktyka ta miała jednak pewien minus - nie mogliśmy przeszukać większego terenu w krótszym czasie.
Poza tym, jakby na złość, w miejscu, w którym się znajdowaliśmy, nie było zbyt wiele zleceń, a głównie jakieś reklamy, które nieszczególnie nas interesowały. W końcu, kiedy już zauważyłem ogłoszenie na temat zaginionego medalionu (miał być jakąś rodową pamiątką o wielkiej wartości sentymentalnej, takie bzdury), to było ono całe odrapane i wyblakłe ze starości. Nie było sensu szukać wilczycy, która je wywiesiła, ani tym bardziej samego naszyjnika.
W którymś momencie zauważyłem niewielką tablicę z wywieszonymi na niej ogłoszeniami różnego typu. Przeważały na niej oferty sprzedaży, jednak wśród nich uchował się krótki opis zlecenia. Miało ono polegać na wytropieniu i zabiciu demonicznego kota, który zabił niejaką Felicię. Zadanie może nie wyglądało na najprostsze, ale wysoka nagroda była aż zbyt kusząca. Poza tym nie byłbym sam...
Nie zastanawiając się dłużej, wysłałem mentalny obraz ogłoszenia do mojej partnerki. Masz może ochotę zapolować?
O każdej porze dnia i nocy - odpowiedziała.

Zgodnie z podanym adresem poszliśmy w odwiedziny do rodziców zmarłej wilczycy. Oczywiście nie obeszło się bez gubienia się, korzystania ze "skrótów" (które ze skrótami miały tyle wspólnego co ja z ośmiornicą) oraz pytania o drogę miejscowych. Większość z nich próbowała nam pomóc, nawet pomimo naszego całkowitego braku wiedzy o mieście, jednak znalazło się też kilka osób, które nie raczyły chociaż zaszczycić nas spojrzeniem. A podobno to my byliśmy wilkami z dziczy...
Po dłuższym czasie trafiliśmy do niewielkiej kamienicy, która była jeszcze dalej od centrum, niż karczma, w której aktualnie mieszkaliśmy. Trochę niepewnie uderzyłem w drzwi odpowiedniego mieszkania i grzecznie zaczekałem, aż ktoś je otworzy.
Szczęśliwie nie musieliśmy długo czekać; zaledwie kilka chwil później w drzwiach stanęła niska i pulchna kobieta w średnim wieku. Na jej twarzy widniał ból, który widziałem bardzo wyraźnie i to bez jakichkolwiek mocy związanymi z odczytywaniem emocji.
- Ee... Dzień dobry - Ukłoniłem się niepewnie. - My w sprawie tego ogłoszenia.
Kobieta zmierzyła nas spojrzeniem, niewątpliwie oceniając, czy podołamy zadaniu. A może pomyliliśmy adres i zastanawiała się właśnie o jakie ogłoszenie mogło chodzić? Nie, na pewno nie. Przecież wszystko się zgadzało... Chociaż rodzice Felicii mogli się przeprowadzić.
Już chciałem przeprosić za najście i odejść, gdy nieznajoma cofnęła się, robiąc nam przejście.
- Wejdźcie.

<C.D.N.>

czwartek, 2 maja 2019

EVENT: BIAŁE KRÓLESTWO

Uwaga! Ten event zaczyna się wcześniej niż nasz czas watahowy, ponieważ ma obszerną fabułę.
Datę zakończenia szacuję na 30 czerwca 2019.

Listopad 2023 - luty 2024
Suzanna czując, że wilkom zaczyna doskwierać zimno, a dość losowe lądowanie w nieznanych miejscach przyczynia się do zwiększania niezadowolenia w stadzie. Podejmuje decyzję o skręceniu w kierunku Białego Królestwa, stolicy wszystkich okolicznych watah. Stało się to poniekąd w tajemnicy, bo wilki z niemałym zaskoczeniem postawiły pierwsze kilka swoich kroków w kierunku bram Białego Miasta, nie sądząc, że kiedykolwiek będzie im dane znaleźć się w podobnym miejscu.
Białe Królestwo ma swoje centrum na terenach, dookoła których jest woda oraz liczne wodospady. Tak jak nazwa wskazuje - króluje tam biel. Brama jest biała, biały jest pałac (zwany zresztą Białym Pałac) zdający się być zrobiony ze szkła i marmuru, białe są budynki... Gromadzi na swoich terenach nie tylko wilki, ale i wszystkie zwierzęce i zwierzęcopodobne istoty. Liczne uliczki prowadzą między sklepami, a w okolicach rynku można trafić na targ. Wszystko wygląda jak połączenie średniowiecza, nowożytności oraz współczesności.
Suzanna wykupiła dla wszystkich członków WMK pobyt w kilku zajazdach (bo w jednym wszyscy by się nie zmieścili), więc mają dach nad głową. Jedzenie muszą sami sobie opłacić, ale nie stanowi to zbyt wielkiego minusu przy i tak już dość dużych dogodnościach.
Minusem przebywania w Białym Królestwie są dość restrykcyjne zasady. Wataha Magicznego Kruka jako wataha w dobrych stosunkach z tamtejszą władzą traktowana jest dość ulgowo, co nie zmienia faktu, że za byle wybryk można narobić sobie nie lada problemów. Przed tym mają przestrzegać regularne egzekucje na rynku - za ucieczkę obywatela, za zdradę, za oszustwo, a chłosta za kradzież...
Niemniej jednak można w Białym Królestwie trafić na naprawdę wiele dogodności. Nawet trafić na córkę króla Glorego - Florę. Nie lubi przebywać w Białym Pałacu, więc od momentu ukończenia 2,5 roku regularnie plącze się po Białym Mieście i żyje w dość pozytywnych stosunkach z mieszkańcami. Jakiś czas temu nawet została matką, więc u jej boku zawsze plącze się jej syn - Willcan. Od czasu do czasu u jej boku plącze się również mąż o imieniu Erico.

Ważne postacie:
Glory - magiczny wilk, około 8 lat (z wyglądu 3), król BK. Wysoki, przystojny, czarny basior o morderczym wzroku. Jego oczy mają kolor intensywnego błękitu, który kojarzy się z lodowymi krainami. Na jego piersi spoczywa medalion z połączonym słońcem z księżycem. Porusza się dumnie, nie uśmiecha się. Bardzo surowy, momentami okrutny, w dodatku nieśmiertelny. Nikt nawet nie próbuje się go pozbyć z tronu z racji jego niezwykłych zdolności - potrafi używać wszystkich żywiołów. Ktokolwiek próbował się dowiedzieć o źródle jego mocy - nie skończył na tym dobrze. Na jego temat krążą różne legendy. Przebywa głównie w Białym Pałacu.
Flora - magiczny wilk, około 5 lat, córka Glorego i Jade (która zmarła dobre 2 lata temu). Wadera o szarym futrze, brązowych włosach i zielonych końcówkach. Ma radosne, zielone ślepia i charakteryzuje się dość przeciętnym wzrostem. Jej łapy są jasnoszare. W formie ludzkiej najczęściej nosi jakieś wygodne ubrania, niekoniecznie przystające księżniczce. Jej włosy sięgają aż do łopatek i lekko się falują. Na nosie ma piegi. Z charakteru jest dość naiwną, ale jednocześnie waleczną i lojalną osobą o dobrym sercu. Można z nią wypić piwo, pożartować i porozmawiać jak z dobrym kumplem. Jest medium, czyli słyszy duchy i wyczuwa aury.
Erico - magiczny wilk, około 6 lat, mąż Flory. Masywny jasnobrązowy wilk o dość przyjaznym pysku. Ma kilka ciemniejszych plamek na sierści, a poduszki jego łap mają ten sam odcień co oczu - intensywnego fioletu. W formie ludzkiej nadal jest wysoki i bardzo dobrze zbudowany. Ma mocną opaleniznę, krótkie włosy i wygląda jakby z pochodzenia był Brazylijczykiem. Z zawodu kowal. Jego żywioł to eter.
Willcan - magiczny wilk, 2 lata, syn Flory i Erico. Jego futro jest tak ciemne, że w ciemności praktycznie wcale go nie widać. Trochę jak cień. Jego oczy mają intensywnie zielony kolor, ma dość wrogi wzrok, czasem wystraszony. Z budowy ciała bardzo przypomina swojego dziadka. W formie ludzkiej ma dość widoczną opaleniznę (co jest zapewne kwestią pochodzenia jego ojca), długie czarne włosy i już teraz widać, że będzie przystojnym mężczyzną. Jego charakter i sposób bycia jest dość... nietuzinkowy. Trzyma się na uboczu, mówi niewiele, czasem ucieka bez przyczyny, wygląda na bardzo nieobecnego lub mówi coś kompletnie od rzeczy. Raczej się nie uśmiecha. Ma dość niepokojącą aurę, a wejście do jego głowy jest niemal niemożliwe. Gdy się to już uda, to trafia się na coś, co daje poczucie, że to tylko kolejna bariera ochronna.
Patrick - wilkołak, 31 lat, lekarz i dowódca straży. Połowę swojego czasu spędza na patrolowaniu okolicy, połowę na siedzeniu w gabinecie. Sypia niewiele, zbyt skupiony na swojej pracy. Jeśli chodzi o jego wygląd to jest bardzo przystojnym mężczyzną o mocnych rysach twarzy, długich prostych blond włosach (sięgają aż do pośladków!) i zielonych oczach. Jest bardzo dobrze zbudowany, a uważniejszy obserwator dostrzeże dość wiele blizn, poparzenia oraz tatuaż na wnętrzu ręki (G4M3 0V3R). Jego cechą charakterystyczną jest przede wszystkim mechaniczne ramię, które zmienia zależnie od tego, co ma zamiar robić - będąc na dyżurze w wojsku ma palce zwieńczone ostrzami, a siedząc w przychodni wkłada wersję precyzyjniejszą i znacznie bezpieczniejszą. Ubiera się współcześnie, najczęściej na biało. Jego charakter i sposób bycia jednocześnie intryguje i niepokoi. Ma dość nieprzyjemne spojrzenie i gdy się go zirytuje potrafi być niezwykle niebezpieczny. Z zawodu był zabójcą potworów, więc zabijanie nie stanowi dla niego problemu. Jest w tym najlepszy. Podczas pracowania jako lekarz jest nieco pokorniejszy, jednak jego chłód może czasem zniechęcać. Jest bez wątpienia bardzo inteligentnym wilkołakiem. Jego żywiołem jest magia.
Elvin - magiczny wilk, około 7 lat (ale wygląda na około 5 - taka uroda), karczmarz, właściciel zajazdu w którym tymczasowo zamieszkało najwięcej wilków z WMK. Ma jasnoniebieskie futro, szare ślepia i jak nietrudno się domyślić - jego żywiołem jest woda. W kilku miejscach ma cienkie blizny (od czasu do czasu jakiś pijak rzuci w niego kuflem... norma), które jednak nie odejmują mu uroku. W formie ludzkiej o dziwo ma płomiennorudą czuprynę, dość duże okulary i grube brwi. Jego wzrost jest przeciętny. Z natury intelektualista, który ukończył dobre szkoły, jednak ostatecznie zrezygnował ze stanowisk na spokojne życie jako właściciel knajpy. Zazwyczaj wysłucha tego co jego pijani goście mają do powiedzenia, a ponadto jako jeden z niewielu karczmarzy dba o porządek i czystość w swoim lokalu. Można go namówić na partyjkę jakiejś karcianki, gdy akurat nie ma nic ciekawszego do roboty. Całkiem nieźle gotuje.

Opowiadania fabularne:

Suzanna jest w więzieniu do: maj 2028

Aby cokolwiek kupić w BK należy wymienić SG lub ZK na Bellos
1 Bellos = 6 SG
5 Bellos = 1 ZK


MIASTO
SKLEPY I KNAJPY, MIEJSCA KULTURALNE
Cukiernia
Słodkie twory wystawione są na kuszącej wystawie. Codziennie sympatyczny właściciel z podkręconym wąsem dba o to, by pojawiły się tam nowe torciki z wymyślnymi wzorkami. Wnętrze jest bardzo przyjazne - ściany wyłożone są kwiecistymi tapetami, a meble mają kolor jasnego brązu. Wykonują wiele ciast na zamówienie, ale i również mają nieco w swojej stałej ofercie.
Babeczka (+1 do pożywienia: 1 Bellos
Kostka ciasta (+2 do pożywienia): 3 Bellos
Ciasteczka (+3 do pożywienia): 5 Bellos
Tort (+10 do pożywienia): 20 Bellos

Piekarnia
Doskonale wielu znany zapach pysznych wypieków czuć nawet na ulicy. Wchodząc do środka można zobaczyć przytulne wnętrze i ściany wyłożone drewnianymi deskami. Nie wspominając już o bogatym wyborze przysmaków...
Chleb (+3 do pożywienia): 1 Bellos
5 bułek (+3 do pożywienia): 2 Bellos
Rogalik (+2 do pożywienia): 1 Bellos
2 drożdżówki (+3 do pożywienia): 3 Bellos

Restauracja
Jedno z bardziej luksusowych miejsc w mieście, jednocześnie gdzie można dobrze zjeść oraz spędzić czas. Na tamtejszej scenie również odbywają się małe koncerty, a konkretniej muzyki klasycznej.
Wejście na cały dzień: 30 Bellos (można jeść ile się chce; +50 do pożywienia)

Karczma Zagubionego Wędrowca
Jedna z najpopularniejszych karczm, w których przesiaduje Flora. Jej właścicielem jest Elvin. Znajduje się na obrzeżach Białego Miasta. W środku jest 20 sypialń, a dania oraz trunki są wyjątkowo smaczne. Od czasu do czasu odbywają się tam koncerty muzyki folk, bluesu i jazzu.
Piwo (+1 do pożywienia; +20% do upojenia alkoholowego): 2 Bellos
Śniadanie (+10 do pożywienia): 4 Bellos
Obiad (+15 do pożywienia): 6 Bellos
Kolacja (+10 do pożywienia): 5 Bellos

Teatr Conteilaxne i Condiamida
Zamknięta, bogato zdobiona sala i jednocześnie centrum kulturalne całego Białego Królestwa. Mają tam miejsce nie tylko występy teatralne, ale i również opery, musicale oraz koncerty filharmonii czy sporadycznie nieco nowocześniejszej muzyki.
Bilet na przedstawienie: 10 Bellos
Bilet na operę/musical: 15 Bellos
Bilet na koncert muzyki klasycznej: 8 Bellos
Bilet na koncert innej muzyki: 5 Bellos

Królewska biblioteka
Jedno z niewielu miejsc na terenie Białego Pałacu, do którego mają dostęp wszyscy. Minus jest taki, że nie można wynosić żadnych książek poza teren czytelni. Biblioteka sama w sobie jest naprawdę gigantycznym księgozbiorem, który liczy sobie wiele poziomów, głównie podziemnych. Łączną ilość książek można liczyć prawdopodobnie w milionach. Każdy znajdzie coś dla siebie, ale musi być cierpliwy i lepiej jakby najpierw zaopatrzył się w mapę - łatwo się tam zgubić.

Świątynia wilczych bogów i bogiń
Wielka biała świątynia, w środku której można zobaczyć wiele kosztownych obrazów, figur i ołtarzy poświęconym bóstwom sławionym w tamtych rejonach. Można również podyskutować z tamtejszymi kapłanami o wierze i... być może się nawrócić.


TARG
Nisena
Cena: 2 Bellos za 7 kwiatów lub 5 liści

Niebieski agrest
Cena: 1 Bellos za 30 kulek

Lilia fiołkowa
Cena: 3 Bellos za 1 kwiat

Lilia szkarłatna
Cena: 5 Bellos za 1 kwiat

Smocza róża
Cena: 10 Bellos za 3 kwiaty

Winogrona tęczy
Cena: 6 Bellos za 5 kulek

Róża sprawiedliwości
Cena: 1 Bellos za 5 kwiatów

Błękitna bibliofilka
Cena: 1 Bellos za 15 kwiatów

Mroczny płomień
Cena: 3 Bellos za 1 kwiat

Motyli kokon
Cena: 2 Bellos za 3 kwiaty

Czarny bez
Cena: 1 Bellos za 30 owoców lub 20 kwiatów

Róża Hery
Cena: 2 Bellos za 15 kwiatów

Dzwoneczek słońca
Cena: 1 Bellos za 5 kwiatków

Nocna lilia
Cena: 1 Bellos za 20 sztuk

Wodna muchołówka
Cena: 1 Bellos za 5 sztuk

Niebieski świetlik
Cena: 1 Bellos za 2 sztuki

Truskawka
Cena: 1 Bellos za 20 sztuk

Poziomka
Cena: 1 Bellos za 30 sztuk

Jeżyna
Cena: 1 Bellos za 30 sztuk

Jagoda
Cena: 1 Bellos za 40 sztuk

Mięta
Cena: 1 Bellos za 50 liści

Melisa
Cena: 1 Bellos za 50 liści

Rumianek
Cena: 1 Bellos za 60 kwiatków

Miód
Cena: 2 Bellos za 1 plaster

Kamień Siwobrodego
Cena: 6 Bellos za 1 sztukę

Szafir
Cena: 8 Bellos za 1 oszlifowany

Rubin
Cena: 8 Bellos za 1 oszlifowany

Diament
Cena: 10 Bellos za 1 oszlifowany

Stal
Cena: 4 Bellos za 1 oczyszczony kawałek

Srebro
Cena: 5 Bellos za 1 oczyszczony kawałek

Złoto
Cena: 6 Bellos za 1 oczyszczony kawałek

Drewno dębowe, brzozowe, sosnowe, świerkowe, akacjowe
Cena: 2 Bellos za 1 deskę

Drewno klisty, baobabu
Cena: 5 Bellos za 1 deskę

Kamień Umiejętności
Zmienia 200 pkt umiejętności w 40 pkt umiejętności (lub 10 mocy) do dowolnego podziału.
Cena: 7 Bellos

Wywar z piór gryfa
Po wypiciu wilku wyrastają skrzydła.
Cena: 30 Bellos

Eliksir Discrimresa
Po podaniu go dwóm wilkom, te przy najbliższym spotkaniu skłócą się ze sobą i nigdy nie pogodzą.
Cena: 30 Bellos

Eliksir Zamiany
Pozwala na zamianę na ciała z dowolnym innym wilkiem na czas 24 godzin.
Cena: 40 Bellos

Eliksir Wspomień
Wilk przypomina sobie dzięki niemu swoje całe życie.
Cena: 40 Bellos

Pierścień Potęgi
Dzięki niemu można wybrać sobie jeden nowy żywioł.
Cena: 50 Bellos

Eliksir Eskpisoliowetios
Pozwala urodzić 4 lub 5 szczeniaków.
Cena: 50 Bellos

Medalion Zmiennokształtnych
Pozwala na zmianę w dowolne zwierzę, bez względu na rasę. Zmiennokształtni uzyskują zdolność zmiany w jeszcze jedną formę.
Cena: 60 Bellos

Eliksir Ninpasejtuna
Wilk dotrzymuje danej obietnicy lub spełnia dane mu zadanie, nawet jeśli jest to bardzo trudne. Działa jednorazowo.
Cena: 60 Bellos

Eliksir Adrtemetdri
Leczy rany i choroby. W środku 3 porcje.
Cena: 70 Bellos

Eliksir Wikvirnitemojosa
Po wypiciu wilk ma gwarancję, iż wygra najbliższy pojedynek lub starcie.
Cena: 70 Bellos

Medalion Boskości
Pozwala na rzadkie rozmowy z bogami.
Cena: 100 Bellos


USŁUGI
Przychodnia Patricka
Przystojny lekarz swoją popularność i ilość klientów nie zawdzięcza wyłącznie urokowi osobistemu, ale i również bardzo wysokim zdolnościom w swoim fachu. Będąc jednocześnie dowódcą straży zwraca na siebie tym większą uwagę...
Wizyta kontrolna: 5 Bellos
Leczenie 20 pkt. zdrowia: 15 Bellos
Leczenie 40 pkt zdrowia: 25 Bellos
Leczenie 60 pkt. zdrowia: 35 Bellos
Leczenie 80 pkt. zdrowia: 40 Bellos
Leczenie blizn: 80 Bellos
Leczenie ubytków w ciele (brak połowy ucha, oka, głębokie blizny, ułamane rogi): 150 Bellos
Leczenie poważnych chorób: 200 Bellos
Leczenie kalectwa (kończyny): 300 Bellos

SPA
Możesz się tu rozluźnić po trudniejszym dniu i poddać się masażom lub innym relaksacyjnym formom spędzania czasu.
Całodniowy pobyt na basenie z wodami termalnymi: 20 Bellos
Masaż klasyczny: 10 Bellos
Masaż z bańkami lub gorącymi kamieniami: 15 Bellos
Łaźnia parowa: 3 Bellos za kwadrans

Fryzjer i kosmetyczka
Najlepszy salon fryzjersko-kosmetyczny w Białym Królestwie jest do dyspozycji naszych wilków! Jest to rzecz, która szczególnie przypadnie do gustu waderom. Mogą się poczuć jeszcze piękniejsze po wizycie u kosmetyczki czy fryzjerki.
Obcinanie pazurów: 3 Bellos
Malowanie paznokci: 8 Bellos
Zmiana fryzury: 15 Bellos

Krawcowa i szewc
Idealne miejsce dla wszystkich -łaków czy po prostu istoty zmieniające się w ludzi. Można zlecić uszycie jakiegoś ubrania i spodziewać się odbioru już za zaledwie kilka dni.
Spódnica: 6 Bellos
Spodnie/spodenki: 8 Bellos
Bielizna: 9 Bellos
Koszulka/koszula/top: 11 Bellos
Kurtka/kożuch/płaszcz/marynarka: 12 Bellos
Suknia: 15 Bellos
Sandały: 7 Bellos
Buty sportowe: 9 Bellos
Buty na obcasie: 10 Bellos
Buty zimowe: 12 Bellos


Sklep ogrodniczy
W tym nie za dużym, ale zdecydowanie urokliwie urządzonym sklepiku możesz zakupić różnorakie nasiona.

Nasiona niseny: 5 Bellos
Zakwitają jednorazowo.

Nasiona niebieskiego agrestu: 3 Bellos
Zakwitają jednorazowo.

Nasiona motylego kokonu: 3 Bellos
Zakwitają jednorazowo.

Nasiona czarnego bzu: 2 Bellos
Zakwitają jednorazowo.

Nasiona lilii szkarłatnej: 15 Bellos
Zakwitają jednorazowo.

Nasiona dzwoneczka słońca: 2 Bellos
Zakwitają jednorazowo.

Nasiona truskawki: 3 Bellos
Zakwitają trzykrotnie.

Nasiona poziomki: 3 Bellos
Zakwitają trzykrotnie.

Nasiona jeżyny: 3 Bellos
Zakwitają trzykrotnie.

Nasiona jagody: 3 Bellos
Zakwitają trzykrotnie.

Nasiona mięty: 1 Bellos
Zakwitają trzykrotnie.

Nasiona melisy: 2 Bellos
Zakwitają trzykrotnie.

Nasiona rumianku: 2 Bellos
Zakwitają trzykrotnie.

Nasiona mięty: 2 Bellos
Zakwitają trzykrotnie.

Nasiona smoczej róży: 12 Bellos
Zakwitają jednorazowo.

Nasiona winogrona tęczy: 10 Bellos
Zakwitają jednorazowo.

Nasiona róży sprawiedliwości: 5 Bellos
Zakwitają jednorazowo.

Nasiona lilii szkarłatnej: 15 Bellos
Zakwitają jednorazowo.

Nasiona róży Hery: 3 Bellos
Zakwitają jednorazowo.

Nasiona lilii szkarłatnej: 15 Bellos
Zakwitają jednorazowo.

Nasiona mrocznego płomienia: 5 Bellos
Zakwitają jednorazowo.

Nasiona lilii szkarłatnej: 15 Bellos
Zakwitają jednorazowo.

Nasiona nocnej lilii: 3 Bellos
Zakwitają jednorazowo.

Nasiona wodnej muchołówki: 3 Bellos
Zakwitają jednorazowo.

Nasiona błękitnej bibliofilki: 2 Bellos
Zakwitają jednorazowo.

Nasiona niebieskiego świetlika: 3 Bellos
Zakwitają jednorazowo.
Uwaga: wymagane drzewo klisty.

Nasiona akacji: 5 Bellos
Rośnie 10 lat, drewno można zbierać po 3 latach.

Nasiona baobabu: 10 Bellos
Rośnie 30 lat, drewno można zbierać po 3 latach.

Nasiona dębu: 5 Bellos
Rośnie 20 lat, drewno można zbierać po 3 latach.

Nasiona brzozy: 5 Bellos
Rośnie 10 lat, drewno można zbierać po 3 latach.

Nasiona klisty: 15 Bellos
Rośnie 10 lat, drewno można zbierać po 3 latach.

Nasiona sosny: 

Nasiona świerku: 

Nasiona gerudy: 

Nasiona lodowej róży: 

Nasiona krwawej róży: 

Nasiona śmigłego koralu: 

Nasiona dzwoneczka wędrownego: 

Nasiona porinii:

Nasiona szklistej niseny: 

Nasiona lilii fiołkowej: 

Nasiona księżycowej konwalii: 

Nasiona słonecznej konwalii: 

Nasiona czarnej orchidei: 

Nasiona różanej dalii: 

Nasiona turkusowej plumerii: 

Nasiona aurycznego lotosu: 

Nasiona driakwii łabędziej:  

Nasiona łełka miedzianego: 

Nasiona chabru czarciego: 

Nasiona homenu: 



QUESTY
Poszukiwania
Wilk w dosłownie każdym wieku może wziąć udział w poszukiwaniach (inna sprawa, gdy jest bezpośrednio powiedziane, że to nie jest rzecz dla szczeniaka).
Wszystkie można wykonać tylko raz.

Zagubione rękawice ZROBIONE
Madame Harold (wysoka człekokształtna istota, która jest antropomorficzną istotą przypominającą smoka) zagubiła swoje rękawice ze skóry młodych jelonków. Są wysadzane szmaragdami, mają dość dużą wartość.
Wymagania: 1 opowiadanie na min. 6 tys. znaków
Nagroda: 30 Bellos ZAPŁATA PRZYJĘTA

Zagubiony pas ZROBIONE
Wilkołak Tristan zapodział gdzieś swój skórzany pas, ale nie poradzi sobie sam ze znalezieniem go. Prawdopodobnie znajduje się w jakieś spelunce, w której był ostatnio.
Wymagania: 1 opowiadanie na min. 4 tys. znaków
Nagroda: 20 Bellos ZAPŁATA PRZYJĘTA

Zaginiony lesznik ZROBIONE
Lesznik to mała, puchata kuleczka z krótkimi łapkami i kolorowymi ślepkami. Jeden z leszników zapodział się Julie, młodej wilczycy. Bardzo za nim tęskni i prosi o pomoc w poszukiwaniach. Jej pupil ma na imię Puszek.
Wymagania: 1 opowiadanie na min. 5 tys. znaków
Nagroda: 10 Bellos ZAPŁATA PRZYJĘTA

Zaginiona Yuna ZROBIONE
Yuna to brązowa kotołaczka z azjatyckimi rysami twarzy w formie ludzkiej. Zaginęła na początku listopada. Mimo poszukiwań przez całą rodzinę zawsze kończyły się one na niepowodzeniu. 
Wymagania: ukończone 2 lata; 3 opowiadania na min. 7 tys. znaków
Nagroda: 70 Bellos ZAPŁATA PRZYJĘTA

Zaginiony Iveqin ZROBIONE
Iveqin opisywany jest jako dość wysoki lis o wstrętnym uśmieszku i rozciętym łuku brwiowym. Poszukiwany jest przez swoich znajomych, którym wisi dobre kilkaset Bellos.
Wymagania: ukończone 3 lata; 3 opowiadania na min. 7 tys. znaków
Nagroda: 100 Bellos ZAPŁATA PRZYJĘTA

Zaginął szczeniak! ZROBIONE
Crinitus jest drobnym wilkiem o długiej, złotorudej sierści. Zaginął na głównym rynku pierwszego dnia grudnia. Posiada charakterystyczną, białą plamkę na czole, która przypomina literę "U" oraz jasnozielony szalik. Rodzina będzie wdzięczna za bezpieczne odprowadzenie malucha do domu.
Wymagania: 2 opowiadania na min. 5 tys. znaków
Nagroda: 30 Bellos ZAPŁATA PRZYJĘTA

Małe śledztwo
Urthia jest matką nastoletniego syna, która podejrzewa go o dość niedobre znajomości. Sama jednak nie może tego sprawdzić, gdyż basior nie chce odpowiadać na jej pytania, a ona sama nie może poprowadzić śledztwa, bo zbyt szybko by to zauważył. Właśnie z tego powodu zwraca się o pomoc...
Wymagania: więcej niż 1 rok, ale mniej niż 5; 3 opowiadania na min. 7 tys. znaków
Nagroda: 50 Bellos, Kamień Umiejętności

Ucieczka
Samatha uciekła z domu. To wiedzą jej rodzice na pewno. Chcą się z nią pogodzić, ale nie mają pojęcia, gdzie aktualnie przebywa... Za pomoc w poszukiwaniach wyznaczona jest nagroda. Wskazówki jakich udzielili to jej wiek oraz wygląd: jest nastolatką o rudych lokach i złoto-limonkowych oczach. Lisica.
Wymagania: 2 opowiadania na min. 5 tys. znaków
Nagroda: 20 Bellos

Kostiumy
Właściciele pobliskiego teatru nie mają czasu zająć się projektowaniem oraz poszukiwaniem krawca, który zdołałby je uszyć na czas. Przedstawienie opowiada o przygodach dwóch młodych chłopców z biednych rodzin oraz ich bogatych koleżanek, w których są zauroczeni.
Wymagania: 2 opowiadania na min. 8 tys. znaków
Nagroda: 60 Bellos

Poszukiwana ukochana
Renifer Tytus nie może znaleźć damy swojego serca. Już od dawna jest samotny... Za pomoc w znalezieniu idealnej partnerki dla niego, która pokochałaby go takiego, jakim jest, wyznaczył nagrodę.
Wymagania: 3 opowiadania na min. 5 tys. znaków
Nagroda: 40 Bellos

Zagubiony ślubny welon ZROBIONE
Skunksica o imieniu Izzie zgubiła swój ślubny welon w trakcie podróży do świątyni. W Białym Królestwie brak welonu na ślubie oznacza nieszczęście w małżeństwie, więc Izzie popadła w rozpacz. Pilnie szuka kogoś do pomocy w poszukiwaniach.
Wymagania: 1 opowiadania na min. 6 tys. znaków
Nagroda: 30 Bellos ZAPŁATA ODEBRANA

Zlecenia
Zlecenia to forma zarobku dla wilków bardziej doświadczonych i umiejętnych. Zazwyczaj polegają na walce lub czymś, co niesie za sobą inne ryzyko.

Tantibusy ZROBIONE
Wieść niesie, że na tereny Białego Miasta wkradło się stado tantibusów. Cieniopodobne stwory nawiedzają domy wilków we wschodniej części metropolii, nie dając im spać. Zarząd jest gotowy zapłacić śmiałkom, którzy przegonią demoniczne istoty.
Wymagania: min. 2 wilki w wieku ponad 2,5 roku, każdy po 2 opowiadania na min. 7 tys. znaków; łącznie muszą posiadać ponad: 80 pkt. szybkości, 80 pkt. wytrzymałości, 20 pkt. siły, 80 pkt. zwinności, 50 pkt. skoków, 20 pkt. inteligencji
Nagroda: 100 Bellos (po 50 Bellos na każdego); +4 pkt do każdej umiejętności i +1 do mocy, Kamień Umiejętności ZAPŁATA ODEBRANA

Gryf ZROBIONE
Zbuntowany gryf wyrwał się spod opieki swoich właścicieli i skutecznie pustoszy miasto. Wiele wilków uważa, że to już kwestia czasu, gdy zwierzę zacznie atakować obywateli. Zrozpaczeni właściciele nadal wierzą, że uda się przemówić do rozsądku wściekłego Profogusa. W razie problemów wyrazili jednak zgodę na zabicie zwierzęcia. Rada miasta wraz z byłymi opiekunami Profogusa na czele zapłacą temu, kto przywróci porządek w mieście.
Wymagania: min. 1 wilk, do napisania 4 opowiadania na min. 7 tys. znaków; łącznie musi posiadać ponad: 75 pkt. szybkości, 15 pkt. wytrzymałości, 60 pkt. siły, 75 pkt. zwinności, 120 pkt. skoków, 75 pkt. inteligencji, 15 pkt. mocy
Nagroda: 120 Bellos, +6 pkt do każdej umiejętności i +1,50 do mocy, Kamień Umiejętności ZAPŁATA ODEBRANA

Demoniczny kot ZROBIONE
Felicia, młoda wilczyca znana z przygarniania bezdomnych zwierząt, została ostatnio znaleziona martwa. Jej znajomi twierdzą, że sprawcą jest demoniczne zwierzę, przypominające wyglądem czarnego kocura. Wojsko ma jednak lepsze rzeczy do roboty, niż uganianie się za kotopodobnym stworzeniem, więc rodzina i przyjaciele zmarłej szukają pomocy wśród mieszkańców. Liczą, że znajdzie się ktoś gotowy do pomszczenia niewinnej wadery i zabicia demonicznego zwierzęcia.
Kocur był ostatnio widziany na obrzeżach południowej części Białego Miasta.
Wymagania: min. 1 wilk w wieku ponad 2,5 roku, do napisania 5 opowiadania na min. 6 tys. znaków; łącznie musi posiadać ponad: 80 pkt. szybkości, 20 pkt. wytrzymałości, 20 pkt. siły, 100 pkt. zwinności, 40 pkt. skoków, 100 pkt. inteligencji, 25 pkt. mocy
Nagroda: 150 Bellos, +4 pkt do każdej umiejętności i +1 do mocy, Kamień Umiejętności

Tkanina do odebrania! ZROBIONE
Iners, stara wilkołaczka zajmująca się szyciem we wschodniej części Białego Miasta zamówiła materiał u kupca, który przeniósł się jakiś czas temu do zachodniej części metropolii. Szwaczka dostała ostatnio wiadomość, że materiał dotarł na miejsce, jednak sama nie ma ani chęci, ani siły, by odbyć tak długą drogę. Z tego powodu szuka kogoś, kto zgodzi się pójść dla niej po tkaninę. Oczywiście za odpowiednią zapłatą.
Wymagania: do napisania 1 opowiadanie na min. 5 tys. znaków
Nagroda: 10 Bellos ZAPŁATA ODEBRANA

Kryształowa kula
Wróżbitka Junithe (człekokształtna istota będąca sarną) przychodząc rano do swojego biura odkryła, że jej kryształowa kula została stłuczona. Wszystkie znaki na niebie wróżą jej, że nie był to wpływ temperatury, czy też zwykły przypadek... Ktoś tam wtargnął i celowo stłukł.
Wyznaczyła nagrodę za rozwikłanie zagadki i ukaranie wandala poprzez zgłoszenie sprawy do straży.
Wymagania: 3 opowiadania na min. 7 tys. znaków
Nagroda: 40 Bellos, Kamień Umiejętności


Walki z zakładami
Każdy wilk w wieku powyżej 2,5 roku może wziąć udział w walkach z zakładami. Musi się liczyć z obrażeniami fizycznymi. Aby się do takowych zapisać trzeba trafić do odpowiedniego wilka stacjonującego na rynku i zapłacić wejściowe. Biorąc udział w walce trzeba mieć min. 60% zdrowia.
Można postawić na danego wojownika dowolną ilość Bellos. Wówczas ewentualna wygrana zostaje obliczona wedle udziału do ogólnej kwoty. Ewentualna, bo zawsze można skończyć z niczym. Wygrany zgarnia 5% z łącznej kwoty, jaką postawili widzowie. Przegrany nie dostaje nic.
Wilk, który odbywa walkę musi napisać o niej jedno op., najpierw prosząc Admina o informację, kto wygra. Na stawianie zakładów jest 6 godzin od zgłoszenia udziału.

Nielegalne walki
MAX.: 3 NA DZIEŃ
Kwota wejściowa, którą trzeba minimalnie postawić: 1 Bellos
Wejściowe: 0 Bellos
Mieszkańcy BK stawiają zwykle na jednego wojownika: od 5 do 150 Bellos
Bonusowe punkty umiejętności za przegraną: +2 pkt. do każdej umiejętności i +0,5 do mocy
Bonusowe punkty umiejętności za wygraną: +6 pkt. do każdej umiejętności i +2 do mocy

Luksusowe nielegalne walki
MAX.: 1 NA DZIEŃ
Kwota wejściowa, którą trzeba minimalnie postawić: 20 Bellos
Wejściowe: 10 Bellos
Mieszkańcy BK stawiają zwykle na jednego wojownika: od 100 do 3000 Bellos
Bonusowe punkty umiejętności za przegraną: +8 pkt. do każdej umiejętności i +2 do mocy
Bonusowe punkty umiejętności za wygraną: +24 pkt. do każdej umiejętności i +6 do mocy

INNE
Loterie
W loteriach może brać udział każdy, bez względu na wiek. Wystarczy, że kupi los za określoną kwotę i musi trochę poczekać na to, co dla niego wypadnie.

Loteria Mini
MAX.: 3 NA DZIEŃ (150 losów)
1 los = 3 Bellos
Można wykupić do 50 losów.
W puli jest:
16 losów bez wygranej.
20 losów z wygraną po 2 Bellos.
11 losów z wygraną po 5 Bellos.
2 losy z wygraną po 10 Bellos.
1 los z wygraną po 30 Bellos.

Loteria
MAX.: 2 NA DZIEŃ (70 losów)
1 los = 8 Bellos
Można wykupić do 35 losów.
10 losów bez wygranej.
12 losów z wygraną po 6 Bellos.
6 losów z wygraną po 15 Bellos.
1 los z wygraną po 30 Bellos.
1 los z wygraną po 80 Bellos.

Loteria Gryfony
MAX.: 1 NA DZIEŃ (20 losów)
1 los = 30 Bellos
Można wykupić do 20 losów.
6 losów z wygraną po 5 Bellos.
9 losów z wygraną po 15 Bellos.
3 losy z wygraną po 50 Bellos.
1 los z wygraną po 70 Bellos.
1 los z wygraną po 200 Bellos.