środa, 8 lipca 2020

Od Morgana "Dlaczego maluchy muszą się tylko bawić?" cz. 14


Styczeń 2026
– Morgan? – zagadnął mnie pan Gerrant. 
Uniosłem łeb i spojrzałem mu w oczy. Miały intensywnie czerwoną barwę, która przypominała mi krew. Pewnie bym się go trochę bał, gdyby nie opowieści starszych ode mnie szczeniaków. Według nich Gerrant był najmilszym ze wszystkich nauczycieli.
– Tak, proszę pana?
– Chodzisz na wszystkie zajęcia dodatkowe, tak? 
Zmarszczyłem brwi. Nie spodziewałem się takiego pytania. Zwykle gdy przychodziłem po raz pierwszy na jakąś lekcję, nauczyciele po spytaniu mnie o imię, byli ciekawi, czy ktoś jeszcze przyjdzie. Może o to też zapyta, ale potem?
– No... Prawie. Plan jest rozstawiony w taki sposób, że musiałem zrezygnować z polowań na rzecz historii... – powiedziałem. – A, no i obrony. Dlatego przyszedłem dopiero teraz. Wcześniej chodziłem na lekcje u pani Navri. 
Nauczyciel skinął głową.
– Na jakieś zajęcia jeszcze chodzisz? Poza logiką; Adora wielokrotnie mi o tobie wspominała.
Spojrzałem na niego skołowany. Pani Adora rozmawiała z panem Gerrantem... O mnie? Czemu miałaby to robić? Czy czymś znowu jej podpadłem? Nie przypominałem sobie tego, ale akurat z nią bywało różnie. Miałem wrażenie, że ona naprawdę mnie nie lubi (jeżeli w ogóle lubiła kogokolwiek poza Nikaellą). Skoro doszło to do momentu, kiedy skarżyła się na mnie innym nauczycielom... Chyba powinienem naprawdę zacząć coś robić w tym kierunku.
– Przepraszam. Nie powinienem być tak wścibski. Intryguje mnie twoja żądza wiedzy. Jeszcze nie spotkałem szczeniaka, który z takim zaangażowaniem poświęcałby tyle czasu na naukę, kiedy nawet nie musi tego robić.
– Nauka jest fajna – powiedziałem tylko, trochę zdezorientowany kierunkiem, w jaki zmierzała ta rozmowa. Nie rozumiałem, dlaczego pan Gerrant zadawał mi te wszystkie pytania. Nie miały przecież nic wspólnego z przedmiotem. No chyba, że po prostu jeszcze o tym nie wiedziałem. 
– Czy mogę cię jeszcze o coś zapytać? 
Przytaknąłem. 
– Dlaczego zrezygnowałeś z obrony na rzecz mojego przedmiotu?
– Ja... Nie lubię zajęć, które mogą być niebezpieczne... A w czasie polowań czy obrony czasem można coś sobie zrobić – przyznałem.
– Moje lekcje również bywają niebezpieczne – rzekł Gerrant. – Jeśli ktoś nie potrafi opanować swojej mocy, komuś może stać się krzywda.
Zagryzłem polik. Nigdy o tym nie pomyślałem. A przecież na własne oczy widziałem jak Kaiju prawie poparzył Emeralda podczas jednej z tych ich przepychanek. Wtedy właśnie okazało się, że jego żywiołem jest ogień... Jak mogłem o tym zapomnieć?
– Przepraszam. Nie chciałem cię przestraszyć. 
– N-nie boję się.
Basior uniósł brwi, ale nie skomentował tego, że mój głos zadrżał. Byłem mu za to bardzo wdzięczny. W końcu nie wydarzyło się nic szczególnego, a ja się trząsłem jak głupi!
– Musisz wiedzieć, że magia może być wykorzystywana do różnych celów. Istnieje wiele rodzajów, niektóre bardziej niszczycielskie, inne mniej. Wiele żywiołów i mocy można określić jako neutralne, w dużej mierze zależne od tego, w jaki sposób ktoś ich używa.
Pokiwałem głową na znak, że rozumiem i jednocześnie próbowałem zignorować łapki, które nadal się trzęsły.
– Wspominałem o przypadku, gdzie ktoś nie kontroluje swojej mocy. Takie rzeczy niestety się zdarzają, dlatego uważam, że mój przedmiot jest bardzo ważny, zwłaszcza dla tych, których żywioły są szczególnie silne. Czy odkryłeś już swoją moc?
Opuściłem uszka i pokręciłem łebkiem.
– Jeszcze nie...
– W porządku. Na wszystko przyjdzie czas. A tymczasem... Możesz mi powiedzieć jakie znasz żywioły?

<c.d.n.>

Zdobyto: 11 czerwonych⎹ 14 pomarańczowych⎹ 14 zielonych⎹ 15 niebieskich⎹ 2 granatowych⎹ 23 fioletowych⎹ 3 różowych odłamków


>> Następna część >>

Od Wilata "Spotkanie z dzikim" cz. 6


Lipiec 2026
- Nie wiem... Nigdy się z takim czymś nie spotkałem.
As westchnął.
- To tylko magia - wyjaśnił.
- Noo... dobrze - powiedziałem - Nic mi się nie stanie?
- Nie - zapewnił As.
- W takim razie dobrze. Dziś w nocy, o... Ehm... Po prostu w nocy, okej? Przyjdźcie o zachodzie słońca, dokładnie tam - powiedziałem, ruchem głowy wskazując miejsce rozmowy z Dzikim. Przeszły mnie ciarki.
- Ustalone. Pożyczę ci Medalion Sił, a Asgrim przyniesie eliksir - powiedziała Tori. Asgrim! To jego imię, tak? To wszystko jasne. Nadal trochę dziwne. Choć z tego, co wiem, też jestem tu jedynym Wilatem. Siedząc, patrzyłem, jak odchodzą. Moje uczucia zmieniły się o sto osiemdziesiąt stopni. Nie patrzyłem już na nich jak na głupków czy szaleńców, ale jak na wilki. Normalne wilki, choć może odrobinkę nachalne. Wadera wciąż była w moich oczach bardziej godna zaufania i opanowana, ale od biedy As też mógłby być. Ziewnąłem i poczułem głód. Niezbyt duży, ale jednak. Rozejrzałem się w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. W wodzie są małże, ryby, kraby. Wszystkie jadalne, wszystkie mokre i oślizgłe. Chyba wybiorę coś, co nie żyje w mokrej wodzie. Tak, to dobry pomysł.

***

Kicha. Totalna kicha. Nie udało mi się niczego złapać. Po długiej i męczącej gonitwie za ptakiem w pysku mam tylko piach i powietrze. Tutejsze gryzonie też są szybkie, jak nie wiem co. Chyba wolę żyć w lesie. Położyłem się, aby chwilę odetchnąć. Jedynym plusem jest to, że choć na chwilę zapomniałem o zbliżającej się nieubłaganie walce. Kocie prawo...? Nieźle sobie ubzdurał. Właśnie, może w ogóle nie ma żadnego kociego prawa? Ale koty są bardzo honorowe. I mściwe, trzeba przyznać. I sprawiedliwe. Choć szczerze mówiąc, to kocie prawo musi być porządnie porąbane. Prześladować kogoś za przegraną walkę? Dobrze, że go nie znam. Po chwili nicnierobienia (myślenie też jest nicnierobieniem?) postanowiłem przejść się do dżungli w poszukiwaniu pitnej wody. Odrobina relaksu bardzo mi się przyda. Dziś już żadnego wysiłku, tylko czysty relaksik. I odrobina snu też nie powinna zaszkodzić...

<C.D.N.>

Uwagi: Medalion, o którym była mowa w opowiadaniu to Medalion Siły, nie Medalion Sił. W zdaniu o nim poszło też chyba coś nie tak z odmianą; piszemy "pożyczę ci medalion", a nie "pożyczę ci medalionu". Ponownie odnoszę wrażenie, że jest to błąd powstały na wskutek zmian w tekście.

wtorek, 7 lipca 2020

Od Hitama "Karczma" cz. 5

Lipiec 2026 r.
– Przyzwyczaicie się do siebie – dodała Suzanna. Hitam na te słowa mocniej objął Gavriela. Chłopak okazał się jeszcze drobniejszy, niż z początku myślał.
– To będzie trudne...
– A co ja mam powiedzieć? – burknął Gavriel – Nawet nie umiem sobie tej całej watahy wyobrazić.
– Przynajmniej nauczysz się dzięki temu czegoś nowego... – Suzanna postukała nerwowo palcem w stół, unikając spojrzenia Cess. Do tej pory obserwowała cały ten obrazek z głupim uśmieszkiem na twarzy. Odwróciła się dopiero, kiedy Elvin szturchnął ją w ramię. Wówczas Suzanna pociągnęła nosem i przetarła oczy.
– Tutaj też bym się wiele nauczył...
– Nie zapomnij pożegnać się ze swoimi nauczycielami, dobrze? Możesz im też coś kupić, jeśli chcesz... – powiedziała Suzanna, zupełnie ignorując słowa Gavriela.
– Raczej już wszystko mają. Nie ma czego im kupować.
Hitam ostrożnie uwolnił się z objęcia Gavriela. Chłopak jakby z drobną ulgą odsunął się od mężczyzny.
– Suzi... czy mogę cię zapytać o jedną rzecz...? – zapytał Hitam.
– Proszę.
– Kto jest ojcem Gavriela...?
Suzanna zamarła. Utkwiła nieruchomy wzrok w twarzy Hitama. Nadal miała zaczerwienione oczy i policzki od płaczu. Pociągnęła po raz kolejny równie czerwonym nosem, po czym powoli odpowiedziała:
– Nie mogę powiedzieć.
Hitam patrzył na nią z niedowierzaniem.
– Może kiedyś... ale wybacz, teraz naprawdę nie mogę.
Gavriel opierał głowę na dłoni ze złośliwym uśmieszkiem na twarzy.
– A Gavriel wie...?
– Wie. Ale jemu też zabroniłam mówić.
– A ja co jak co, ale takich poleceń się trzymam – dodał Gavriel.
Hitam pokiwał głową. To jednak wzbudziło w nim tylko więcej podejrzeń. Musiała mieć jakiś powód, dla którego chciała to ukryć. I dlaczego tak bardzo ją tym speszył.
– Jak nic jest zazdrosny – oświadczył Gavriel. Hitam domyślił się, że chodziło o niego.
– N-nie jestem.
– Zadrżał mu głos. Mamo, ja na twoim miejscu zacząłbym się martwić.
– Ja... – Suzanna popatrzyła na swoje dłonie – W sumie to kiedyś całkiem podobał mi się Hitam. Ale to było kiedyś. To już nieważne.
Hitam na tę rewelację aż się zakrztusił. Patrzył wytrzeszczonymi oczyma na Suzannę. Cess za to zagwizdała. Elvin coś do niej pospiesznie wyszeptał, na co się zaśmiała. Zaraz potem kontynuuował wycieranie kufli po piwie.
– Naprawdę? Ja... komuś się podobałem? – zapytał zszokowany. Suzanna przeklęła pod nosem.
– Czyli mogłam powiedzieć ci wcześniej? Jesteś i inteligentny przystojny, i jestem pewna, że masz znacznie więcej wielbicielek, niż ci się wydaje. Tylko wstydzą ci się tego powiedzieć ze względu na stanowisko. Możesz spróbować szczęścia, a nuż natrafisz na kogoś, komu podobasz się od dawna.
Hitam czuł, jakby całe życie przemknęło mu przed oczami. Dlaczego nigdy nie dostrzegł tego, że podobał się Suzannie...?
– A.... jeśli bylibyśmy znowu oficjalnie razem... nie spodobałoby się to twojemu partnerowi, prawda? – zapytał. Głos drżał mu bardziej, niż by sobie tego życzył.
– Obawiam się, że nie – odpowiedziała, stukając przydługimi paznokciami o kubek. Hitam westchnął cichutko.
– Czyli, że jesteście razem oficjalnie.
– Jeśli można tak to nazwać... – Suzanna zaśmiała się nerwowo – Sama nie wiem, jak można by nas określić. Wiem jednak, że byłby zazdrosny, gdybym zaczęła się spotykać z kimś innym.
– Rozumiem.
– Zazdrosny... cóż za mocne słowo – Gavriel parsknął – Mogę trochę herbaty?
– Elvin... mógłbyś? – Suzanna nerwowo uśmiechnęła się do karczmarza. Ten bez słowa zniknął na zapleczu. Zaraz potem wrócił z drugim kubkiem pełnym gorącego naparu ziołowego.
– Świetnie – Gavriel uśmiechnął się szeroko, przysuwając do siebie naczynie.
– Nie będziesz tęsknić za rodzicami...? – zagadał Hitam.
– Mh... Nie wiem – Gavriel skrzywił się – Zobaczymy. To tylko trzy pory roku... Tak, trzy?
Suzanna skinęła głową.
– I będziesz wracać tutaj każdego lata, jak dobrze rozumiem? – upewnił się Hitam.
– Tak. Po więcej wiedzy i tak dalej – odparł Gavriel. Teraz to on zaczął stukać palcami o stół. Hitama aż przeszły dreszcze na myśl jak bardzo będzie mu on przypominać o Suzannie. Takie drobnostki, o których nawet nie zdawali sobie sprawy... Przyzywczajenia i dziwactwa...
– Ile masz miesięcy? – pytał dalej.
– Potężne dwa lata – Gavriel poprawił się na ławce. Dopiero wtedy Hitam zwrócił uwagę na to, że chłopak miał o kilka odcieni ciemniejszą cerę niż jego mama.
– Niecałe – poprawiła go Suzanna – Jest już dużym chłopcem. Poradzi sobie beze mnie. W ten czas możesz sprawować nad nim pełną opiekę... Wraz z Navri, jeśli oczywiście udzieli na to zgodę.
– W co szczerze wątpię – Hitam przygryzł wargę, ponownie zerkając na Gavriela.
– Coś nie tak? – burknął chłopak, odstawiając kubek.
– Nie, po prostu... – Hitam urwał – Navri raczej nie lubi dzieci.
– Nie jestem dzieckiem – oświadczył ostro Gavriel.
– Więc... może opowiesz mi coś więcej o watasze? Jestem naprawdę ciekawa, jak sobie radzicie. Co mnie ominęło i jak się rozwinęliście – zaproponowała z delikatnym uśmiechem Suzanna. Hitam potrzebował chwili na odetchnięcie, a dopiero potem zaczął mówić.
Opowiadał długo, wspominał o detalach, a czasem cofał się do faktów, które pominął wcześniej. Wspominał jej o każdym narodzonym w watasze szczeniaku, o każdym nowym członku i nowym związku. O kłótniach między szczeniakami i anegdotkami zasłyszanymi u innych wilków. Zajęło mu to tak wiele czasu, że w międzyczasie Gavriel zasnął z twarzą na stole, a Elvin wraz z Cess udali się do jego pokoju. Został tylko Hitam, Suzanna i lampa naftowa. Czasem śmiali się z historyjek, czasem dorzucali jakieś komentarze od siebie. Nigdy wcześniej nie rozmawiali tak długo i tak żywiołowo. Przestali dopiero, kiedy im obu zabrakło już siły. Siedzieli wówczas, milcząco patrząc na swoje ludzkie twarze.
– Może... chciałabyś się zdrzemnąć u mnie...? – zaproponował nieśmiało Hitam – I tak niedługo świta...
– Ale na nic nie licz.
Hitam uśmiechnął się lekko.
– Spokojnie, nawet nie przeszło mi to przez myśl.
Hitam delikatnie szturchnął Gavriela w ramię. Chłopiec zaspany uniósł głowę. Jego grube, ciemne loki zmierzwiły się na czole tak, że teraz serczały pionowo.
– Co się dzieje...? Już rano...?
– Idziemy na górę spać – powiedziała Suzanna, gotowa do wyjścia. Zostawiła pieniądze dla Elvina za ladą.
– Mhm, dobra – odpowiedział Gavriel, leniwie wstając do stołu. Zahaczył przy tym butem o siedzenie. Syknął z irytacją, a potem zmienił formę w wilczą. Nadal pijanym krokiem potruchtał w stronę schodów.
– Nie będziesz mieć nic przeciwko, jeśli Gavriel zabawi u ciebie do południa? Chcę, żeby się wyspał – zapytała Suzanna.
– Nie ma sprawy. W końcu... jest częścią stada.
Gavriel akurat potknął się na schodach, niemal upadając prosto na pysk. Przeklął, zwijając się z bólu. Musiał sobie zgnieść któryś palec.
– Wszystko w porządu? – zapytał Hitam.
Gavriel zbył jego pytanie. Przyspieszył, wspinając się po schodach. Hitam zaśmiał się do siebie na ten widok. Suzanna odpowiedziała mu tym samym.
– Jak zwykle uparty... – skomentowała.
– Zupełnie jak ty – oświadczył Hitam, wyprzedzając Suzannę o dwa kroki. Zdołała jednak jeszcze dać mu kuksańca w bok. Hitam wydał z siebie kolejny zduszony śmiech.

Zdobyto: 64 czerwonych⎹ 38 pomarańczowych⎹ 58 zielonych⎹ 31 niebieskich⎹ 33 granatowych⎹ 46 fioletowych⎹ 23 różowych odłamków

PODSUMOWANIE STYCZNIA-CZERWCA 2020

W końcu zrobiłam podsumowanie. Mam nadzieję, że wy też się cieszycie.
To było zakręcone pół roku. Koronawirus pozwolił nam siedzieć w domach, ale i jednocześnie przykuł na długie godziny do komputerów. Nastroje nie pozwalały pisać tyle, ile teoretycznie wszyscy moglibyśmy, co zmusiło nas do zawieszenia bloga na blisko dwa miesiące. Ale przetrwaliśmy w niezmienionym zespole. No i dobrze. Obecnie radzimy sobie całkiem nieźle, co nawet ściągnęło do nas nowych zainteresowanych (pozdrowienia dla Rex i Delicji!), a także dawnego członka (cześć, Suszarko!). Wszystko jest na dobrej drodze do choćby częściowego powrotu do formy... może i nawet sprzed kilku lat. Większość z Was zapewne już wie, o jakie lata mi chodzi.
Nie wiem co powinnam jeszcze napisać. Może wspomnieć, że zaczęły się wakacje, a większość z Was nagle uzyskało znacznie więcej weny, niż przez cały rok szkolny razem. To także dobry znak. Niestety jak wszyscy wiemy - wakacje to też czas wyjazdów. Ja, Thor i Altanka będziemy za Was trzymać kciuki pod naszą nieobecność. Możecie na spokojnie zaspamić Thorowi skrzynkę w ten czas, aby nam czasem event nie uciekł. Najwyżej będziemy sprawdzać na dwa fronty... Jeśli kogoś to zmotywuje, to będzie sposób abym znowu zaczęła czytać Wasze teksty. A przynajmniej jakąś ich część.

Wiem, że lubicie długie przemówienia, więc może dodam jeszcze kilka słów od siebie. Bardziej w ramach przypomnienia, bo już o tym wspominałam kilka razy. Istnieje jednak szansa, że ktoś to przegapił.
Te miesiące wakacji (nawet jeśli przez połowę czasu mnie nie będzie z racji wyjazdów) będą poniekąd czasem pożegnania. Przynajmniej tymczasowego. Od września trafię do klasy maturalnej. Czy mi się to podoba, czy nie, mam zamiar się uczyć. Tak pilnie jak nigdy dotąd. Wiąże się to niestety z wymuszeniem odłożenia części moich zainteresowań, w tym bloga. Będę obecna, ale na takich samych zasadach jak Lind rok temu - moje minimum ilości opowiadań będzie o połowę mniejsze. Oznacza to tym samym, że będę pisać mniej. Obowiązek spamu spada zatem na Was.
Zobaczymy, czy uda się Wam popchnąć ten event do września albo i dłużej. Taką w każdym razie mam nadzieję.

To chyba wszystko, co miałam Wam do przekazania. Mam nadzieję, że dobrze się bawicie na blogu i że niebawem zawita do nas jeszcze więcej nowych członków. Tradycyjnie życzę Wam weny, zapału i pomysłów do opowiadań. I miłych wakacji!

Administratorka bloga
Navri/Kai/Dante/Joel/Hitam/Mortimer/Eterna/Ismanise/Sinope/Gwidon/Erastus/Gavriel
WCK
Crane: 0+0+0+ = 0
Hitam: 0+0+0+ = 0
---------------------------------------------
Eterna Alvarelle Venris: 0+0+5+12 = 17 <--- Beta
Lind: 0+1+0+13 = 14 <--- Gamma
Sileenthar: 0+1+0+8 = 9
Yvar: 1+1+3+4 = 9
Naida: 2+0+0+5 = 7 <--- Delta
Morgan: 1+0+2+4 = 7
Ismanise: 0+0+2+3 = 5
Sinope: 1+0+3+0 = 4
Wilat: 3
Yngvi: 0+0+0+3 = 3
Exan Treunis: 1+0+1+1 = 3
Kai: 0+0+0+2 = 2
Infernum: 2+0+0 = 2
Torance: 0+0+0+1 = 1
Leah: 0+0+1+0 = 1
Magnus Arvid Eriksen: 0+1+0+0 = 1
Joel Treunis: 0+1+0+0 = 1
Asgrim: 1+0+0+0 = 1
Dante: 1+0+0+0 = 1
Mortimer Treunis: 0+0+0+0 = 0
Theodore Treunis: 0+0+0+0 = 0
Navri: 0+0+0+0 = 0
Gwidon Treunis: 0+0+0+0 = 0
Erastus Treunis: 0+0+0+0 = 0
Za zostanie Betą dostaje się 15 SG i 40 pkt., Gammą 10 SG i 30 pkt., a Deltą 5 SG i 20 pkt.
---------------------------------------------
OKRES PRÓBNY
Wilat (próbny od 13.06): 3/3 okres próbny ukończony!

---------------------------------------------
Aktywność właścicieli postaci:
Nagroda w postaci 5 SG, 4 SG oraz 3 SG dla każdej z postaci [od których pojawiło się op.] najaktywniejszych osób w watasze.
Wrona: 30 (po 5 SG dla Joela, Kai'ego, Mortimera, Eterny, Navri, Ismanise, Sinope, Gwidona, Erastusa i Gavriela)
Thor: 21 (po 4 SG dla Torance, Edel, Asgrima, Morgana, Yvara i Yngvi)
Lindor: 14 (3 SG dla Lind)
Altanka: 10
Lejek: 10
Rex: 3

Dodaję po 6 pkt. umiejętności i 3 pkt. mocy każdemu wilkowi (jak to zawsze czynię po podsumowaniu) za kolejny miesiąc członkostwa. 

Od Yvara "Żywa lekcja historii" cz. 2


Początek czerwca 2026
Wszystkie szczeniaki zamilkły. Wokół dało się wyczuć aurę zaciekawienia. Niektórzy wymieniali ze sobą zaintrygowane spojrzenia. Yvar natomiast patrzył się prosto na Kai'ego, a jego uszy były postawione na sztorc. Wojna wiązała się bezpośrednio z walką... Ten temat po prostu musiał go zainteresować. Taka była kolej rzeczy.
– Wojnie pomiędzy kim a kim? – zapytał Morgan. Basiorek zawsze musiał zepsuć piękną ciszę swoimi głupimi pytaniami. Jednak był to pierwszy raz, kiedy Yvar nie miał mu tego za złe; sam był ciekaw, kto prowadził wojnę.
– Pomiędzy Watahą Magicznych Wilków, a Watahą Czarnego Kruka – odpowiedział Kai, po czym rozejrzał się po pyszczkach swoich uczniów. – Czy ktoś pamięta jak wcześniej nazywano Watahę Czarnego Kruka?
– Watahą Asai – odparł Yvar, nim jakikolwiek szczeniak zdążyłby go uprzedzić.
Kai skinął głową, co wywołało dumny uśmiech na pyszczku Yvara.
– Świetnie, Yvar. Skąd pochodziła ta nazwa?
Do odpowiedzi wyrwał się tym razem Emerald.
– Od imienia kogoś bardzo ważnego.
– Kogo?
– Boga? – zaryzykowała Yngvi.
Kai pokręcił głową i zapytał o inne pomysły. Yvar natomiast westchnął cichutko. Mówili przecież o tym i to tak niedawno. Gdyby tylko Vi choć trochę uważała... Momentami było mu trochę wstyd za niewiedzę swojej siostry. Waderka w ogóle się nie uczyła. Zaczęli już tyle przedmiotów, byli coraz starsi, a ona nadal wykazywała całkowity brak zainteresowania czymkolwiek poza zajęciami kreatywnymi. Nawet Asgrim odpuścił jej zajęcia dodatkowe z eliksirów, widząc, że wilczyca, choć nadzwyczaj aktywna na lekcjach, nie zamierza zapamiętać czegokolwiek, co było tam mówione.
– Alfy. Asai była samicą Alfa – W głosie Exana wybrzmiała lekko lekceważąca nuta. Yvar warknął ostrzegawczo, na co starszy samczyk uniósł brwi. Nie zdążył jednak tego skomentować, bo głos ponownie zabrał Kai.
– Co wiecie o Asai?
– Czy ta lekcja to będą ciągłe pytania? Myślałam, że to pan ma opowiadać, nie my – burknęła Isa i przejechała łapą po piesku. Jako jedyna leżała na ziemi i wygrzewała pyszczek, nieszczególnie zainteresowana tematem lekcji. – Poza tym mieliśmy chyba rozmawiać o czymś innym.
– Chcę najpierw przekonać się, ile pamiętacie z poprzednich kilku zajęć. Powtórki są bardzo ważne.
– Pani Navri też to ciągle powtarza – zauważył Morgan.
Kaiju przekrzywił głowę.
– To ona zgapiła od pana czy pan od niej?
Znowu Yvar odniósł wrażenie, że Kai przez moment nie wie, co odpowiedzieć. Tym razem także mu się nie dziwił; zajęcia w starszej grupie nieustannie kończyły się zmianą tematu i dziwnymi kłótniami. Uśmiechnął się, przypominając sobie te wszystkie dramaty, kiedy był jeszcze maluchem. Tak, te wszystkie starsze od niego szczeniaki nie mogły być bardziej konfliktowe, a już zwłaszcza  kiedy były zebrane w jednym miejscu.
– Można mieć przecież takie samo zdanie na różne tematy, Kaiju – odparła Eunice.
– No tak, ale...
– Możemy wrócić do tematu? – wtrącił Yvar. Zaczynało go to nużyć. Chciał dowiedzieć się więcej o wojnie, a nie słuchać jakichś durnot.
– A o czym mówiliśmy? – spytał Theo.
Yvar przewrócił oczami. Theo momentami zdawał się wykazywać podobnie niski poziom inteligencji co taka Naida, Sino czy Kaiju na przykład.
– O tym, co wiemy o Asai.
– Aha...

<c.d.n.>

Zdobyto: 10 czerwonych⎹ 4 pomarańczowych⎹ 6 zielonych⎹ 9 niebieskich⎹ 10 granatowych⎹ 20 fioletowych⎹ 9 różowych odłamków